Moja papryczka miała najpierw zielone owocki, później stopniowo zabarwiały się jak gdyby na brunatny i na końcu na czerwony kolor. żółte nie były nigdy...widocznie to inna odmiana. Faktycznie piekące w smaku, jednak jedna dodana do np. sosu zaostrza i poprawia delikatnie jego smak i używam ich także do ostrej pizzy, którą bardzo lubi mój mężczyzna..
To moje jak na zdjeciu, najpierw sa bardzo jasno-cytrynowo-zolte, potem pomaranczowieja i czerwienieja. Zielonego koloru w ogole nie lapia, inna odmiana, na pewno.
A moich do zadnego sosu bym nie dodala. Po tym jak sobie poparzylam warge po wyluskiwaniu nasionek tym bardziej...
To faktycznie to musi być jakaś "piekielnie" ostra odmiana bo ja moje próbowałam na surowo i da się zjeść...co prawda buzia odkażona na pół dnia, ale poparzenia nie było....całkiem jadlane. Szuani może ta Twoja to odmiana chilli lub tabasco...
a) sa jednoroczne ( wypowiadam sie za siebie ) to odpowiem wiosna jesli i w jakim stanie przezyja zime Za rada Zoe postanowilam sprobowac i przetrzymac do wiosny. Na razie traca coraz to wiecej lisci i papryczki zaczynaja zasychac. W sumie to nie wiem czy owoce oberwac czy poczekac az same odpadna. Ktos moze cos doradzic?
b) ozdobne to sa - ladnie wygladaja Ale pewnie chodzilo o to, ze sie nie nadaja do jedzenia. Moje sie nie nadaja -sam powierzchowny kontakt mnie do tego zniechecil (vide jeden z moich wczesniejszych postow w tym watku) (Choc tesc - Rodzice tez mieli dwa egzemplarze - zapomnial, ze sie nie powinno jesc i wkroil taka do salatki, zjadl ale ponoc baaaaaardzo bylo palace. Wiecej razy nie probowal... A ma duuuza tolerancje na ostre rzeczy)
c) trujace - moich bym sie obawiala jesc ale to byc moze zalezy od odmiany, moze sa takie co sie nadaja ( poza papryczkami chili, ktore oczywiscie tak) Ale ich nie badalam pod wzgledem skladu chemicznego, wiec autorytatywnie sie wypowiadac nie moge.
Wcale nie musi być niedouczony, może po prostu nie próbował ich jeść Są papryczki ozdobne z nazwy (pomarańczowe) - próbowałam jeść i żyję ...no chyba że dawka była za mała ale nie sądzę. Są papryczki takie jak ma Szuani - niby jadalne, bo nie trujące...ale nie da się ich jeść ze względu na zbyt ostry smak. A co do tych trujących to być może chodziło o psiankę - która do papryczki jest dość podobna - tyle ża ma owoce w postaci ładnych pomarańczowych kuleczek - trujących!! i tego jeść na pewno nie wolno!
Ja też postanowiłam, że spróbuję przetrzymać swoją papryczkę do wiosny..zobaczymy co z tego będzie. Owoce też mi już zasychają...troche oberwałam, troche zostawiłam. Chyba jeszcze na razie nie będę obrywać wszystkich.
Dziewczyny zebrać póki sa jędrne i dokładnie zmielić. Potem szczypta do sosu,kapusty wyraźnie poprawi smak. Pieprz Cayen (czerwony) to właśnie zmielone miniaturowe papryczki. Jak czasem spaprałam jakąś potrawę to tym pieprzem sie ratowałam.
Do jedzenia na surowo w jakiejkolwiek postaci nadają się tylko papryki pomidorowe.
Aniu posiej nasionka bo jak papryczka nie przetrzyma to będziesz miała na zastępstwo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach