W ogóle nie mają leżeć. Tylko chodzi o to że woda z mydłem ułatwia odczepanie się owadów od liści i wystarczy trochę pomyrdać liśćmi w tej wodzie a większość spadnie i roślinę od razu wyjąć. Możesz ręką przesunąć po liściu to więcej odleci. Resztę zrobisz prysznicem
dzieki zoe faktycznie po zmoczeniu lisciz woda z płynem do mycia naczyn (nie mam mydłą normalnego mam tylko mydło w płynie) mszyce odchodziły od lisci z łatwoscia,poprostu spłukalam liscie letnim prysznicem a mszyce odpływały razem z woda jak tylko zauwaze ze choc jedna jest powtorze zabieg az je wykoncze
przy okazji wysuneła mi sie bryła korzeniowa z doniczki,na brzegach sa korzenie i nowe zaczatki pedow,to chyba znak ze moge ja wiosna przesadzic?
_________________ gefaehrlich
Beeilen wir uns die menschen zu lieben,,,dir zu liebe
Nie koniecznie. Najlepszym sygnałem będzie, jak po podlaniu woda wypłynie od razu. Poza sytuacją oczywiście kiedy przesuszysz podłoże.
Dopóki tak się nie dzieje nie śpiesz się. Trzeba zmusić trochę roślinę by korzenie rosły także do środka bryły, a nie tylko na zewnątrz.
Ja jak przesadzam starsze rośliny to właśnie wybieram ziemię ze środka bryły. Tą lekko ściskam i wsadzam do tej samej doniczki, a wolne miejsca jakie pojawiają się po ściśnięciu bryły wypełniam nową ziemią.
Wysłany: 28 Grudzień 2006, 09:08 problemy z paprotkami
Witam,
bardzo proszę o pomoc w rozwiązaniu problemów z paprociami.
Otóż, mam w domu, piękną zwisającą paprotkę. W zasadzie dwie, ale problem pojawił się na jednej. Paproć ma pobrązowione końcówki liści. A oblatuje non stop, przy byle dotknięciu (przy przeglądaniu) zostają puste łodygi. Wydaje mi się ze to jakieś choróbsko, ale nie mam pojęcia ani co to jest ani co z tym zrobić.
Jakiś czas temu wszystkie gałązki z pobrązowiałymi liśćmi poobcinałam ale pojawiają sie od nowa a paproć ginie w oczach.
Podobną sytuację mam w pracy. Mam cztery małe stojące paprotki. Przez długi czas były piękne. Od jakiegoś czasu schną i schną. Są w coraz gorszym stanie. Jeśli ktoś wie jak takim problemom podołać będę bardzo wdzięczna za podpowiedź.
Napisz czy końcówki poszczególnych listeczków .
Pęd do którego przyczepione są listeczki robi się bardzo ciemny?
Jeśli tak jest to niewielkie są szanse uratowania roślin. Możesz jednak spróbować.
Kup w sklepie ogrodniczym za około 15 zł dwa środki przeciwgrzybowe.
Topsin i Amistar.
W pierwszym dniu przygotuj ciecz roboczą z Topsinem dając 1 ml środka na 1 litr wody. Zakręć opryskiwacz i dobrze potrząśnij by wymieszać.
Paprotkę przenieś np, do łazienki i opryskaj. Tym co pozostanie podlej roślinę.
Na drugi dzień zrób tak samo ze środkiem Amistar. Tylko jedna różnica nie podlewaj tym środkiem.
Po 4-5 dniach powtórz zabieg.
I pamiętaj tu najwięcej zależy od rośliny, bo ty już więcej nic zrobić nie możesz.
Mam taki sam problem z moją paprotką.
Poszczególne listki robia się brązowe od końców a w śroku roslinka "wyłysiała".
Ostatnio przeżyła trochę "szoków" bo na czas wyjazdu na święta i ferie przeniosłam ją do innego pomieszczenia gdyż tamto, gdzie stała ma roletę zewnętrzną i byłoby ciemno.
Mam pałeczki grzybobójcze i "odżywkę dla roślin zielonych" ale nie wiem czy działać czy co robić??
Na te usychające końcówki rady nie ma . Ale paprotka w doniczce to zazwyczaj wiele kępek. Jesli bodaj jedna kępka jest zdrowa to odetnij jej korzenie od reszty i posadź do niewielkiej doniczki. Te obcięte korzenie możesz oprószyć ukorzeniaczem do roślin zielnych. Tylko nie przelewaj, i nie wystawiaj na słońce. Roślina musi zregenerować swój system korzeniowy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach