Jaja przędziorka pod jeszcze większym powiększeniem
Początkowe objawy w postaci zmian na liściach
Pajęczyna jako objaw zaawansowanei choroby
Taka sama pajęczyna tylko zwróćcie uwagę na liście już nic nie pozostało z zieleni liścia
Przędziorki są najczęściej niewidoczne gołym okiem. Posiadają ciało o kształcie owalnym, lekko wydłużonym o barwie zielonej, czerwonej lub pomarańczowej. Osobniki dorosłe osiągają wielkość do 0,8 mm. Samice są większe od samców. Występują na praktycznie każdej roślinie ozdobnej
Szkodniki niszczą miękisz blaszki liściowej ograniczając asymilację, i roślina nie ma produktów asymilacji, czyli pożywienia. Pierwszym objawem żerowania przędziorków na liściach, jest powstawanie punktowych jasnozielonych, przebarwień, które z czasem stają się brunatne. W dalszym ciągu intensywnego żerowania liście zasychają i opadają. Na początku na dolnej stronie liści potem prawie na całej roślinie pojawia się drobna ledwo widoczna pajęczyna przetykana drobnymi odchodami i wylinkami larw.
Do zwalczania przystępujemy po zauważeniu pierwszych objawów. Przed opryskiem patykiem owiniętym watą zdejmujemy pajęczynę, która utrudniłaby dotarcie środka do szkodnika.
Dostępne u nas środki do zwalczania tego szkodnika to:
KARATE ZEON 050 CS
TALSTAR 100 EC
ACTELLIC 500EC
MAGUS 200SC
TALSTAR 100 EC
NISSORUN 050 EC
Przygotowując ciecz roboczą stosujemy się dokładnie do zaleceń instrukcji.
Pierwszy raz widzę tak wyraźne zdjęcia zaatakowanych przez to diabelstwo liści!
Nie wiedziałam, że najpierw należy usunąć pajęczynę, to b.ciekawa wiadomość;
Natomiast jest coś jeszcze, czego nigdzie nie mogę się doczytać - jak często, a raczej najczęściej można powtarzać oprysk, żeby nie zabić rośliny?
Dobrze wykonany oprysk powinien sobie poradzić juz za pierwszym razem. Powtarza się opryski bo nie wszystkie środki niszczą jaja. Niemniej najczęściej jest to co 5-7 dni.
A ja z moim - wyjątkowo odpornym - przędziorkiem walczę od kwietnia. Niestety nic nie pomaga. Chyba będę musiała wyrzucić niektóre rosliny. Może to wina ziemi,którą kupiłam, chociaż dodatkowo powkładałam tabletki tarcznika.Nawet umyłam ścianę do której przylegają kwiaty, opryskałam kratki i upiorny przędziorek nie ginie - no może na tydzień. Najbardziej przyczepił się do sundavilli oraz ukorzenionej sadzonki psianki.Z pelargonii chyba znikł,ale na 100% nie mogę być pewna.
I jeszcze jedno pytanie: na liściach i łodygach gdzieniegdzie można zauważyć na "przezroczystej" nitce stojące białe,lekko podłużne niby kuleczki. Dzisiaj zauważyłam takie same na begoniach, tylko,że "kuleczki są czarne.Czy to objaw jakiegoś "zabójcy" ?
Wszystkie kwiaty są na balkonie. Próbowałam zrobić zdjęcie,ale mój aparat tego nie jest w stanie uchwycić.Wygląda jakby w powietrzu wisiały mikroskopijne kuleczki, nawet przez lupę ciężko dojrzeć tą cieniutką niteczkę. A jest tego coraz więcej.Ręcznie jak dojrzę to usuwam,ale pamiętam,że w zeszłym roku też były, tylko kwiaty nie miały żadnych chorób i robactwa.
Spróbowałam zrobić zdjęcia, z kiepskim skutkiem, ale te krople - jedna biała i druga podłużna czarna wiszą na cieniutkiej niteczce. Może wyobraźnia pomoże dojrzeć......
Krysiu tym się nie przejmuj to rzeczywiście jaja jakiegoś mikrusa latającego. Może za jakiś czas trzeba będzie sprawdzić czy nie ma gąsienniczek, równiez niewielkich. Więc jak ich nie będzie zatrzęsienie to szkody nie zrobią.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach