Te rośliny mają coś w sobie Uwodzą nie zapachem czy kolorem kwiatów (bo kwiaty mają niepozorne), ale wzorem na liściach. Ostatnio zauroczyła mnie kolejna odmiana kalatei, więc jak wchodzę do mojego ulubionego sklepu to omijam dział marantowatych szerokim łukiem, bo obawiam się, że znów się skuszę. A to by oznaczało, że musiałabym się kąpać w umywalce, bo dostęp do wanny byłby niemożliwy Jutro postaram się wkleić fotkę jak to wygląda w ujęciu... panoramicznym .
Kwiaty może są niepozorne, ale już same liście są piękne
Masz może w swojej kolekcji calathea crocata (mam nadzieję że poprawnie napisałam nazwę )? Ta ma mniej dekoracyjne liście, ale za to śliczne pomarańczowe kwiatuszki.
Istne cudo Czyżbyś była Zoe jej właścicielką ? Po prostu piękna wiele razy koło niej przechodziłam w sklepie...ale w końcu przetłumaczyłam sobie, że nie mam łazienki z oknem, a w pokoju sucho i szkoda byłoby ją zmarnować heh ale i tak dopisałam ją do listy kwiatów które sobie kiedyś kupię i to na wysokiej pozycji
Moniu myślałam że ta która stoi na pierwszym zdjęciu na wannie to crocata, bo wydała mi się podobna.
Kluseczko, ta na wannie to calathea medaillon. Muszę zrobić jej zdjęcie z bliska, bo ma przepiękny wzór na liściach. Wypuszcza właśnie nowy liść, ale martwię się o nią, bo ostatnio moja kochana koteczka zwaliła całą doniczkę z kwiatem do wanny, więc się trochę poturbowała i opiła wody (kalatea, nie kotka). Teraz ma takie trochę zwiotczałe liście, jak po przelaniu. I chyba przelałam (albo zasuszyłam, sama nie wiem) kalateę Rosastar. Te same objawy, liście oklapnięte. Myśląc, że ma za sucho, jeszcze ją podlałam, ale to nic nie dało. Dziś ją wyciągnęłam z doniczki i zobaczyłam, że korzenie były tak zbite (mój błąd przy przesadzaniu - powinnam była rozluźnić korzenie i wytrząsnąć tak dużo ziemi jak się da), że w ogóle nie wrastały w nowe, świeże podłoże. Bryła była sucha, korzenie też, więc raczej nie było objawów przelania. Posadziłam ją do świeżej ziemi wytrząsając starą, podlałam i... zobaczymy. Jeśli nie wszystkie liście, to może chociaż niektóre da się uratować. Boże, człowiek się całe życie uczy, szkoda tylko, że głównie na własnych błędach
Hurrra! Udało mi się uratować kwiatka, żałuję tylko, że nie zrobiłam zdjęć przed reanimacją i w trakcie. Dziś rano tak samo przesadziłam ledwo żywą calatheę medaillon i podobnie jak rosea-picta ożyła To dla mnie kolejna nauczka, że nowozakupione kwiaty trzeba wyjąć z doniczek i w miarę potrzeby przesadzić usuwając stare podłoże.
Moniu kolekcja piękna i chyba te Calathee Cię polubiły skoro dały się odratować ja ostatnio moją nową palmą daktylową się zachwycałam...aż tu kiedyś przychodzę..a palma leży...ciasna doniczka..przesadziłam i czekam co będzie dalej, ale wygląda już trochę lepiej niż przed operacją.
Zachwycające te marantowate!! Mam co prawda okno w łazience- ale stale je otwieram, więc nic nie może tam stać. Przynajmniej zimą. W tej chwili stoi tam na parapecie doniczka ze wschodzącymi hiacyntami- im otwieranie okna chyba nie szkodzi...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach