Jeśli nie masz możliwości zdjęcia starej darni i założenia nowego trawnika to spróbuj rekultywacji.
Poczekaj teraz aż trawa odrośnie i skoś ją nisko. Następnie specjalnymi grabiami tzw areatorem (sklep ogrodniczymiejscowy lub e-sklep www.ogrodniczy24.pl wygrabisz cały filc(obumarłą trawę). Z jednej strony ułatwiasz dostęp powietrza do korzeni jak i światła co będzie powodowało równiejsze rozrastanie się trawy.
Przy czym najprzód wygrab trawnik tymi rzadszymi zębami np. wzdłuż trawnika bo tymi gęstrzymi nie uciągniesz. A chodzi o to by te grabie robiły bruzdy w ziemi a nie skakały na kępkach trawy. Natomiast jak skończysz(będziesz piekielnie zmeczona) to na drugi dzień juz tymi gęstrzymi wygrab w poprzek trawnika.
Jeśli rzetelnie zrobiłaś poprzednią czynność to teraz masz dwie ewentualności albo rzadko posiejesz trawę i solidnie podlejes trawnik tak by nasiona dostały sie do tych bruzd w ziemi, albo posypiesz trawnik pełnoskładnikowym nawozem do trawników i również solidnie podlejesz.
Po tygodniu ponowne koszenie już na średnią wysokość. I jeśli zachowasz zwyczaj cotygodniowego koszenia trawnika i 2-3 krotnego jego zasilania oraz podlewania w czasie suszy to już po roku twój kępkowaty trawnik zmieni sie nie do poznania.
Doskonale by było by taką aerację przeprowadzać dwa razy do roku.
Jeśli masz możliwość kupna własnego weltykulatora elektrycznego to cudownie ale może ktoś już ma i mogłabyś pożyczyć wówczas ten nakład pracy nie byłby taki koszmarny.
Ja przy letnim grabieniu kładę spory kamień na grabie by zęby głębiej się wbijały w ziemię i zatrudniam jakiegoś faceta bo to już nie na moje ręce.
Zoe masz rację z tym facetem. Ja przez ręczny wertykulator o mało nie wylądowałam w szpitalu.
Alradorka od momentu gdy kupiłam elektryczny (na Allegro), raz na rok na wiosnę robię taką wertykulację, oczywiście zasilam, systematycznie koszę i trawnik mam jak dywan - 2-3 razy w ciągu sezonu chodzę w butach z kolcami (dotlenienie trawnika - nie mnie).
Z tego co wiem w tej chwili są już dostępne wertykulatory z wymiennymi nożami - raz może służyć jako typowy wertykulator, po wymianie noży jako aerator (aerator ma pazurki, którymi lepiej niż grabiami wyciąga zeschnięte źbła trawy).
No bez przesady, ja tym wyczesałam spory teren jak przygotowywałam trawnik do pracy dyplomowej.
Wcale nie jest tak źle
Kesi podejrzewam, że między nami jest parę dni różnicy - ja mam 16 letniego wnuka i jestem od kilku lat na emeryturze, więc nie dziw się, że babcia nie dała rady takiej robocie
Alradorka jakie przeznaczenie jest tego trawnika - do ozdoby, do częstego chodzenia (dzieci będą biegały) ja nie znam się na gatunkach, natomiast gdy kupowałam to kierowałam się zastosowaniem - również to co jest napisane na opakowaniu też nie zawsze odpowiada prawdzie - na jednej części trawnika mam inną trawę a na drugiej inną, a kupowałam w miesięcznym odstępie do częstego chodzenia.
Ja mam trawę przeznaczoną na boiska sportowe(chyba nazywała się sportowa), oraz Wimbledon. Drugi raz Wimbledonu bym nie kupiła. Jest miękka, bardzo szybko rośnie, łatwo pokłada się.
Bardzo jestem zadowolona z tej sportowej. Moje ganiające psy to niezły weryfikator przydatności i jest odporna na przesuszenia(w granicach rozsądku). Mój trawnik założony jest na przysłowiowych złotych piaskach i to w pełnym słońcu.
Zdecydowanie czesto bedzie ktos po nim chodził. Latem stawiana jest tam w róznych miejscach hustawka, stolik, czasem krzeselka. Jest deptany w kazdą strone. Tak wiec na pewno nie jest to tylko sama dekoracja. Szalenstwa dzieci tez sie zdazają. z turlankami psa włacznie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach