Moja po kolejnych kilku dniach miała całkiem do niczego kilka listków, to je usunęłam. A poza tym normalnie się już zachowuje, dotychczasowe kwiatki przekwitają, po trochu pokazują się nowe. Tylko zbladły kwiatki, kolor już nie jest tak intensywny a jaśniejszego parapetu już nie mam
Na to nic nie poradzisz. Prymulki są pędzone w szklarniach czasem przy dodatkowym doświetlaniu. Ty tego nie jesteś w stanie uzyskać.
Ale może uda ci się dohodować roślinę do wiosny.
A ja tydzień temu w Obi kupiłam śliczną prymulkę ( mimo obrażenia się na te roślinki - bo mi zasze szybko padały) nooo nie oparłam się I myślałam, że będzie tak jak zwykle ale na razie tak się nie stało.... Roślince jedynie liście trochę żółtną ale generalnie otwierają się nowe pączki - cały czas ładnie kwitnie... Ale to może dlatego, że stoi na chłodnym kuchennym parapecie (przy rozszczelnionym oknie jest tam ok 15-17 stopni). Może to jest właśnie recepta na prymulki...
Ja primulke mam od dwóch tygodni,na początku wszystko pięknie,otwierały się nowe pączki,a teraz ledwo zaczną się otwierać i już więdną ,ale liście wciąż zielone z czego się bardzo ciesze.
Moje po pierwszych kłopotach też jakby doszły do siebie chociaż kwiaty są troszkę mniej intensywnego koloru. Musiałam jednak wyciąć trochę liści, które zżółókły, zaczęłam je delikatnie nawozić i pryskam Biochikolem bo wydawało mi się, że te liście zaatakowane są grzybem.
Zaczynam już mieć nadzieję, że uda mi się je przetrzymać do wiosny.
Jak jest u ciebie wystarczająco ciepło to oczywiście możesz. Jak będą zapowiadać nocne spadki temperatury to przykryj obciętą od spodu 5 litrową plastikową butelką.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach