Wysłany: 21 Marzec 2007, 09:09 Robaki na drzewku cytrynowym:( Nikt mi nie chce pomóc:(
Mam do Was pytanko. Od jakiegos czasu moja cytryna (ok. 70 cm) ma poprzyklejane jakieś dziwne robactwo. Jest na łodygach i liściach (takie płaskie, okrągłe, jasnobrązowe), poza tym liście robią sie klejące jakby wysmarowane lepem. Byłam w ogrodniczym z jednym listkiem i Pan bez wątpliwości nazwał szkodnika i dał proszek do rozpuszczenia w wodzie (jakoś na literkę "M"). Spryskiwałam cytrynkę i po jakimś czasie faktycznie klejenie ustało, robaków tez było znacznie mniej i nawet roslina wypuściła nową, sporą gałązkę. Dzisiaj rano zauważyłam, że znów pojawiło się to samo, jeszcze dobrze nie doszła do siebie, a juz znów ją atakują, znów się klei. Czy to już tak będzie zawsze, a może jest jakiś inny, lepszy środek? Prosze pomóżcie. Mam ją kilka lat, wyhodowałam z pestki i bardzo bym nie chciała żeby umarła.
Jeśli jest to bardziej płaskie to będą to tarczniki
Możesz zwalczać chemicznie. Stosunkowo łatwodostępne są dwa środki
Mospilan 20 SP
Actellic 500 EC
Niemniej na jednym oprysku się nie skończy
Możesz obrać bardziej tradycyjną i bardziej pracochłonną metodę.
2 litry wody + płyn do naczyć(tule by woda się nie zapieniła) + 150 gram denaturatu i duża paczka waty. Zwitek waty maczasz w miksturze i jednym pociągnięciem zmywasz część liścia. Nowy zwitek i od nowa.
Chodzi o to by nie roznosić jaj jakie będą na tym zwitku, dlatego za każdym razem weź nowy zwitek waty.
Jeśli to zrobisz dokładnie będziesz miała spokój. Jeśli ci się nie uda zrobić tego dokładnie to za kilka dni oprysk którymś z tych środków powinien zakończyć sprawę.
dziękuję Zoe to tarczniki teraz jestem pewna:) Mam właśnie ten środek o którym piszesz Mospilan spryskuję ją teraz, ale powiedz jak często to robić raz w tygodniu czy to za często?
Przy czym ja bardziej preferuję sposób łączony. Najprzód myję a po dobie opryskuję.
Postępuje tak dlatego, że to co pozostanie na liściach jest głoe i środek ma ułatwione działanie. Tarczki jednka chronią dość skutecznie.
Przy czym ja bardziej preferuję sposób łączony. Najprzód myję a po dobie opryskuję.
Postępuje tak dlatego, że to co pozostanie na liściach jest głoe i środek ma ułatwione działanie. Tarczki jednka chronią dość skutecznie.
A ja przed spryskaniem zabrałam się za oczyszczanie metoda mechaniczną. Po prostu delikatnie, paznokciem czyściłam listki i lodyki (chyba z pół godziny), schodziło bez problemu - później spryskałam. Ponowię w takim razie w poniedziałek. Dziękuję za pomoc.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach