Zastanawiam się, czy niskie odmiany astrów krzaczastych (o wysokości do 25-30 cm) dałoby się uprawiać w pojemnikach jako jesienną ozdobę tarasu.
W jaki sposób je zimować, by nie były roślinami tylko na jeden sezon ?
Na temat zimowania nie odpowiem, zwłaszcza, że kwiaty zjadły mi przędziorki... ale właśnie takimi niskimi astrami obsadzam skrzynki jesienią. Oczywiście jeszcze niskimi chryzantemami i wrzosami.
Do tej pory kupowałam gotowe sadzonki.
Bardzo ładnie wyglądaja i dobrze znoszą 'mieszkanie' w skrzynkach.
Jeśli nie masz ogródka by dołować rośliny w ziemi. To może masz jakieś zimne, ale z plusową temp. pomieszczenie i tam będziesz mogła przetrzymać rośliny przez zimę. Możesz próbować skleić sobie skrzynkę ze styropianu i tam wsadzić doniczki z roślinami i górę ziemi też nakryć dopasowanym płatem styropianu i całość zostawić na zimę w osłoniętym kącie tarasu, pamiętając jednak, że w ciepłe dni trzeba roślinki od czasu do czasu podlać.
Można doniczki wstawić do grubego kartonu, wolne miejsca wypełnić ścinakami styropianu. Całość postawić na płacie styropianu i w razie większych mrozów od góry również przykryć karton styropianem, przytrzymując cegówką by wiatr nie zwiał.
Rośliny posadź do doniczek i z doniczkami wstawiaj do skrzynek.
A co byłoby lepszym rozwiązaniem:
1) przechowanie w jasnym pomieszczeniu o temp. 7-11 st. (gdy jest taka zima jak tego roku) lub 3-5 st. (w "prawdziwe" zimy)
2) wkopanie doniczek w ziemię, ale pod znajdującym się powyżej tarasem - jest tam troszkę światła, niemniej żadna roślina nigdy tam nie wyrosła, ani trawa ani chwast, deszcz tam też nie dociera, a w zimie nie ma pokrywy śnieżnej ?
Kiedy już mróz zetnie kwiaty i pędy, to ścina się części nadziemne tych astrów, czy też nie ?
Po przymrozkach możesz przyciąć pędy tak na 10 cm wkopać całą doniczkę pod balkon. Ale dopóki jest dodatnia temperatura od czasu do czasu trzeba podlać. A tuż przed solidnymi mrozami możesz nasypać na wierzch trocin, kory, lub lekkiej ziemi.
Jedyna niedogodnością tej lokalizacji jet konieczność podlania jeśli będzie się długo utrzymywać dodatnia temperatura zimą.
Pomieszczenie z temp 3-5 stopni też nie jest złe. I w jednym i w drugim wypadku roślina będzie wymagała podlewania no gdzieś raz w miesiącu.
Wczoraj posadziłam sobie 4 nowe odmiany , dwie to aster dumosus, a dwie- nie wiem, mogą być nawet jakieś novi-cośtam, zawsze mi się myli, które belgijskie, a które angielskie. Martwię się tylko o nie na zapas, bo kiedyś już miałam kilka odmian i w końcu wyrzuciłam , tak je atakował mączniak. Co robić, żeby się przed nim obronić?
Aster krzaczasty jest dość niski i ładnie wygląda na przedzie rabaty, a jak zaczną te porażone liście zasychać, to wygląda strasznie.
Teraz profilaktycznie podlałam obficie wodą z kaptanem, ale co dalej? Zanim się pojawi choroba, bo potem to już naprawdę ciężko.
Moniko żeby astry "zmusić" do zakwitnięcia trzeba każdej wiosny je rozdzielić, jak są w dużych kępach to nie kwitną.
Ja tak robię co roku i jesienią cieszę się całym mnóstwem kwiecia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach