Wysłany: 16 Maj 2005, 10:56 Nawozić czy nie nawozić?
No właśnie mam dylemat czy nawozić pelargonię czy nie? Mam ją już dosyć długo i do tej pory nie używałam żadnego nawozu – roślina rośnie ładnie ale sąsiadka też ma ten kwiat i nawozi regularnie. Zastanawiam się czy jest sens zacząć korzystać z nawozu skoro roślina zdaje się rozwijać prawidłowo?
Rośliny uprawiane w warunkach domowych rosną na specjalnym podłożu o tak dobranym składzie aby zapewniał on prawidłowe ich dokarmianie.Przecież kupując roślinę nie wykopujemy podłoża z ziemi. Sęk w tym że roślina w sposób naturalny w fazie swojego wzrostu wyczerpuje te zapasy, wtedy należy albo przesadzić roślinę do nowego podłoża albo nawozić stare. Byc może twoja pelargonia jeszcze korzysta z dobrodziejstw mineralnych podłoża?
Albo i jedno i drugie – czyli przesadzić i nawozić – jedno drugiego wcale nie wyklucza. Istotny jest natomiast odpowiedni dobór nawozu. Pelargonię nawozimy odżywką bogatą w potas.
To tez prawda. Podstawą pielęgnacji roślin jest ich baczna obserwacja i odpowiednio szybka reakcja na niepokojące zmiany. Ścisłe trzymanie się podręcznikowych zasad nierzadko przynosi odwrotne do zamierzonych rezultaty. Każda roślina przecież w zalezności od naszych warunków domowych ma inne mikrośrodowisko. Pozatym pamiętajmy to jest organizm żywy – tak jak w przypadku człowieka – nie wszystkim odpowiada i śłuży to samo. Wszelkie informacje zarówno książkowe jak i pozyskane z innych źródeł należy zatem traktować bardzo ogólnie.
Cześć Dorotka,
gratuluję pięknej pelargonii. Myślę, że czas ją zacząć nawozić. Jest bardzo wygodny w użyciu nawóz w granulkach. Wsypujesz do doniczki parę sztuk co dwa tygodnie i gotowe.
Gość
Wysłany: 6 Kwiecień 2006, 08:30
watek umarl "smiercia naturalna" oprawie rok temu. jest jednak na tyle wazny i rownoczesnie warty poznania, ze chce go reaktywowac. Uwazam, ze w wiekszosci wypadkow tzw pewne zrodla informacji na temat uprawy roslin przekazuja nam informacje, ktore prowadza raczej do unicestwiania roslin przez zbyt intensywne nawozenie, niz moga byc pomocne w uprawie tychze roslin. Stad zapewne mniej wagi przywiazuje sie do poznania naturalnych potrzeb danej rosliny ale za to zwraca sie uwage na pakowanie nawozami ile sie da. Pozniej sa tylko rozpaczliwe wolania o pomoc co robic bo rosliny obumieraja.
Gość
Wysłany: 24 Kwiecień 2006, 01:23
Po raz drugi prubuje ruszyc sprawe nawozenia. Dlaczego nawozicie? Napiszcie a ja wtedy wam napisze dlaczego ja stosuje nawozy w wyjatkowych jedynie przypadkach. Moje rosliny wygladaja dzieki temu bardzo ladnie a niejednokrotnie osiagalem za nie wysoka cene na aukcjach. Czytajac wasze posty ciagle wiedze: nawozic, nawozic.. nawozic. Przymierzacie sie do produkcji masy zielonej? Udowodnijcie mi, ze wasze rosliny bez kilogramow chemii nie przezyja. Czy z nawozami nie jest aby tak, ze cala historia zaczela sie podobnie jak z dodawaniem roznych komponentow do podloza w momencie kiedy zaczal sie obrot roslinami jako towarem na duza skale? Bardzo mnie interesuje kto podejmie ze mna dyskusje. Proponuje pojedynek na argumenty - w interesie roslin, ktore hodujemy a nie w interesie hurtownikow, ktorzy roslinami handluja
Myślę, że masz rację. Wszystko rozbija się o pieniądze. Producenci nawozów i podłoża uzależnili miłośników flory od siebie. Jeśli o mnie chodzi to przez nawozy tylko straciłam. Ostatnio też kupiłam ziemię, która omal nie zabiła mi wszystkich kwiatów doniczkowych. Koniec z tym, dotąd moje roślinki żyły bez "dopalaczy" i miały się całkiem nieźle. No cóz, na błędach najlepiej własnych, człowiek się uczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach