Taras mam niestety bardzo słoneczny, czyli z Araukarii nici....
Zachwyciłam się nią w Szwajcarii, obiecałam sobie że gdy wrócę... ale chyba nie wykorzystam okazji do kupna...
Może jednak spróbuj, choć z drugiej strony szkoda byłoby stracić, gdyż Araukaria u nas jest dość droga. Co prawda moją kupiłem w zeszłym roku za 119 pln ale w tym roku (na trasie w-wa lublin) widziałem podobnej wielkości za ponad 300 pln.
Co do bananowca to myślę, że normalna zima nie powinna mu zaszkodzić. Tzn korzeniom bo resztę i tak ucina się po pierwszych przymrozkach.
Mam nadzieję, że nie będzie już takim zim jak w zeszłym roku ( umnie było -29,5c)
Przy okazji mogę jeszcze podrzucić kilka fotek innych roślin - niektóre z nasadzeń zeszłorocznych a niektóre sadzone w tym roku.
Rośliny które widziałam były chyba mniejsze niż Twoja (zresztą były w różnych wielkościach) za nie więcej niż 50 zł. Pomyślę co zrobić... bo na dużej i tak mi nie zależy (do pojemnika).
Jak z jej odpornością na przedziorki i im podobne? Nie zeżrą mi?
Z tego co czytałem Araukaria jest dość odporna na szkodniki. Nie wiem jak zimuje w pomieszczeniu, u mnie była owinięta włókniną (oczywiście na zewnątrz). Niskie temperatury nie są wymarzonym środowiskiem dla przędziorków.
Odp.2
Po pierwszych przymrozkach kiedy liście zbrązowieją, obcina się je a następnie są dwie szkoły:
można obciąć łodygę/kłodzinę (nie wiem jak u bananowca się to nazywa) do samej ziemi i przy odpowiedniej ochronie korzeni na wiosnę powinien odbić (wszak jest to bylina)
a można też zostawić z pół metra kłodziny tylko wówczas jest więcej zabawy z ochroną i większe niebezbieczeństwo, że kłodzina przemarznie, ale jeśli się uda to wtedy nasz bananowiec będzie wyższy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach