Tu jest przykład, dlaczego nie powinnam mieć u siebie surfinii....
i nie pasujęce do tematu zdjęcie... czyli moje zaskoczenie: a mianowicie ... kanadyjskie nasturcje pnące okazały się być naprawdę pnące... Bo te nasze mimo nazwy to specjalnie się nie pięły...
Wysłany: 9 Czerwiec 2007, 15:55 Kłopoty z surfinią
Witam serdecznie,
Jestem nowym użytkownikiem. Kłopot z pięknisią blue vein spowodował chęć uzyskania porady. Otóż 3 tygodnie temu dostałam od męża piękną i dorodną sufrinię, tę najpiękniejszą, bo cudnie pachnącą. W zeszłym roku też była podobna, ale mniejsza i nawet udało mi się ją przez 3 miesiące hodować. Wisi od północnej strony domu, ale słońca też ma około 3 godziny dziennie. W przypadku tegorocznej - to totalna porażka. Kocham kwiaty i to, co zobaczyłam 3 dni temu mnie bardzo przygnębiło. Obsypana kwatami poprzedniego dnia roślina nagle zwiędła zupełnie... I to nie to, że została zasuszona. Podlewałam ją regularnie, no i oczywiście z nawozem Przeczytałam posty odnośnie przenawożenia. Czy w moim przypadku uda się ją uratować? Jest zupełnie jakby sparzona zarówno liście, kwiaty uschły zupełnie, więc je oberwałam. Czy jest szansa na uratowanie rośliny?
Będę wdzięczna za odpowiedź.
Zmartwiona Marzena z Warszawy
Trudno powiedzieć. Mogłaś ją także zalać. Wówczas roślina więdnie bo uduszonymi korzeniami nie ma możliwości nic pobrać. By roślina normalnie rosła musi oprócz wody mieć także powietrze przy korzeniach.
Jeśli uda ci się ją odratować a masz taką możliwość to przestaw ją w bardziej widne miejsce. Absolutne minimum słońca dla tej rośliny to 6 godzin.
Trudno powiedzieć. Mogłaś ją także zalać. Wówczas roślina więdnie bo uduszonymi korzeniami nie ma możliwości nic pobrać. By roślina normalnie rosła musi oprócz wody mieć także powietrze przy korzeniach.
Jeśli uda ci się ją odratować a masz taką możliwość to przestaw ją w bardziej widne miejsce. Absolutne minimum słońca dla tej rośliny to 6 godzin.
Serdeczne dzięki za dodanie otuchy. Będę walczyć, a o wyniku moich starań powiadomię...
Pozdrawiam
Marzena
Dziewczyny czy lepkość liści sufrinii cos oznacza? Moje jakoś tak dziwnie zaczęły sie lepić, nie widzę żeby cos złego się z nimi działo, więc nie panikuję, ale jesli ktoś mógłby mi odpowiedziec będę wdzięczna
U mnie jest to samo, pąki nie rozwijają się do końca i usychają. Myślałam, że to mszyce. Wczoraj spryskałam Piriflorem i pokazały się pajęczynki - to chyba przędziorek. Dzisiaj spryskam Talstarem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach