Kochami znacie to powiedzenie, że mało kto potrafi trzymać przysłowową wajchę pośrodku.
Zarówno dawanie ponad potrzeby jaki i nie dawanie wcale to są skrajności. Tym, którzy chcą mieć piękne rośliny trzeba uświadomić, że wszystkie czynniki jak podlewanie, dokarmianie, czy oświetlenie trzeba dostosować do potrzeb rośliny. Żeby dostosować to trzeba te potrzeby znać. I tu najczęściej jest pies pogrzebany.
Prawdą jest, że lepiej dać mniej niż za dużo. Nie mniej jeśli nie dasz nic to roślina jakoś będzie rosła, bo trochę jest w wodzie, trochę w ziemi, trochę bakterie glebowe pomogą, a trochę sama wytworzy. Zapomnij jednak o pełnych jej możliwościach. W domu mam tylko zwykłe paprotki /Nephrolepis/ , ale kto przyjdzie to pyta jak osiągnęłąś takie rozmiary i dlaczego są takie zdrowe. W wyjaśnienia mało kto chce uwierzyć, że to tylko wynik postępowania zgodnie z wymaganiami rośliny.
ok, to dlaczego niejednokrotnie zdarza sie, ze nie potrafimy zapewnic takich warunkow roslinie aby wygladala przynajmniej podobnie do swoich odpowiednikow w srodowisku naturalnym. Okreslenie ladny to tylko nasze wyobrazenie o roslinie jak powinna wygladac. czy chodzi o to aby roslina, ktora w srodowisku naturalnym kwitnie w okresie od polowy marca do polowy kwietnia bo taki jest jej naturalny cykl w okresie wegetacji, kwitly przez 7 miesiecy bez przerwy? przeciez to jest w tym drugim wypadku roslina na sterydach. pokaz mi miejsce w naturze gdzie rosliny dostaja kilogramy chemi w okresie roku kalendarzowego. czy na tym polega wychodzenie na przeciw im naturalnym potrzebom? Naleze do kilku forum zagranicznych oraz grup, skupiajacych hodowcow okreslonych rodzajow. osob, ktore proponuja nawozenie w sposob prawie ciagly praktycznie wsrod nich nie ma a osob, ktore w ogole sporadycznie stosuja jakies nawozy jest moze 5%. Moje rosliny dziele na te, ktorych w ogole nie nawoze i na te ktore nawoze w okreslonym czasie. moze latwiej mi bedzie wymienic druga grupe. Sa to rosliny, ktore przygotowuje do sprzedazy. I to wszystko.
Znam 2 duzych producentow roslin. ich szklarnie sa podzielone na rozne czesci w zaleznosci od potrzeb odnosnie temperatury, wilgotnosci. Tam sie nawozi. Ale w czesciach gdzie jest tzw stock - w tym przypadku zamknieta dla klientow bo tam sie trzyma rarytasy, kolekcje lub ich fragmenty - tam jest 0 nawozow. Roslina to jest zywy organizm, bardzo skomplikowany czesto zyjacy dluzej niz czlowiek. Nie rozpowszechniajmy informacji, ze nalezy woskowac liscie roslinom - wtedy beda mialy lsniace liscie i kazdy bedzie cmokal z tego powodu. To nie jest karoseria samochodu, ktory ma ladnie wygladac
Gość
Wysłany: 25 Kwiecień 2006, 16:31
dlatego nie jestem fanem paprotek i innych chabazi. Ale wsadz w duza doniczke z zyzna gleba i powies na galezi pod drzewem owocowym gdzie slonce dociera nieznacznie tylko i gdzie nie ma szansy aby wiatr szarpal nam roslina. zraszaj kilka razy na dobe dobra deszczowka liscie no i zobaczymy. jednakze moja intencja przywolania tematu na tapete nie bylo to aby w ogole nie nawozic ale to, ze nawozic tylko kiedy jest to niezbedne i potrzebne aby roslina nam przezyla. Gdybym np dostal nasiona Adenium socotranum gdzie roczna siewka osiaga cene $40 -$50 to tez po skielkowaniu zasililbym nawozem az do momentu kiedy mialbym pewnosc, ze roslina przezyje. Chodzi mi o to aby nie pisac w kazdym poscie o roslinach, z "po 2 tygodniach mozesz zaczac zasilac takim i takim nawozem". ludzie , ktorzy to czytaja odnosza wrazenie, ze rosliny "musza" byc nawozone a one wcale nie musza
Gość
Wysłany: 25 Kwiecień 2006, 17:04
no to 'masz propozycje nie do odrzucenia" i juz tego nic nie zmieni
To utrzymaj przez cały sezon pięknie i obficie kwitnącą surfinię bez zasilania i to częstego.
Pies pogrzebany jest w tym, że trzeba wiedziec, co, ile, kiedy w stosunku do każdej rośliny z osobna. Ogólnymi zaleceniami co do poszczególnych rodzajów roślin można się kierować by nie popełnić zasadniczego błędu. Ale każda roślina jest żywym organizmem ze swoimi indywidualnymi potrzebami.
no to cie zaskocze. Nie tylko surfinia ale i pelargonie i geranium. mialem surfinie Purple Vein i cala sprawa z roslinami polegala na tym, ze staly w pelnym sloncu w godzinach 8 rano do 3 po poludniu i lalem na nie hektolitry wody - codziennie. wszystkie pieknie kwitly. i caly czas. zadne z mioch kwiatow - chabzi nie dostawaly nawet grama nawozu. po zakupie kwiatow wybijalem je z plastikowych foremek i sadzilem do top soil (najtansza ziemia i dlatego bez nawozow), ktora sprzedaje sie po $1.5 za 12 kg worek - sluzy do wypelniania dolkow w grzadkach w ogrodzie. Staly na deck'u w duzych donicach - okolo 10l pojemnosci. w kazda donice ladowalem okolo 10cm grubosci warstwe drenarzu aby korzenie nie gnily. uzywalem donic wylacznie nie emaliowanyc ale normalnych. kwiaty tem mozesz zobaczyc tu
jak klikniesz to na powiekszeniu po lewej stronie, w cieniu widac deck a na nim duze donice z kwiatami. to sa wprawdzie geranium ale kwitnace bez nawozow geranium. zdjeie bylo zrobione okolo 5 po poludniu w lipcu chyba
na tym zdjeciu sa w centrum amorphophallusy -siewki 2 titanum i jeden hewittii ale jak przyjrzysz sie powiekszeniu to zobaczysz po bokach zdjecia rozne kwiatki, ktore sadzilem w duze donice. Ja nawet nie znalem wiekszosci nazw tych chwasciorow ale robilem sobie takie przymiarki aby mieszac tak aby w koncowym efekcie ladnie wygladalo
na tym zdjeciu widac moje przygotowania do wystawienia czesci sukulentow i pachyformow do ogrodu. czy naprawde uwazasz, ze uprawa bez nawozow nie jest mozliwa? przeciez wszystko to co widzisz bylo trzymane bez nawozow
to nijak sie ma do tego, ze nie mozna uprawiac tej rosliny bez nawozow. jezeli roslina nie ma wystarczajacej ilosci pokarmu to trzeba ja dokarmiac ale na tej podstawie nie mozna wysnuwac teorii, ze bez nawozow nie bedzie ladnie rosla. Po prostu trzeba jej zapewnic warunki jakie potrzebuje do rozwoju, bez wzgledu na to jakie doniczki sie uzywa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach