Pani Aniu ja wiem z obserwacji,że nornice robią bardzo duże kopce.Wygląda to jak nieduży
rozrośnięty pagórek.Jest to coś jakby kolonia gdzie zimują i mają swoje zapasy.Cebulki,kłącza perzu itp.Gromadzą to wokół kopca w odpowiednio przygotowanych kanałach ziemnych.Taki kopiec \u mnie było dwa \ budują jesienią przed mroźną zimą.
Najczęściej nie na zagonach uprawnych a gdzieś obok|łąka mineralna,ugór.Odkryłem
takie kopce obok mojej działki wiosną ubiegłego roku i mimo likwidacji w tym roku na
wiosnę okazało się,ze nie mam 50% tulipanów.Jedynym ratunkiem ponoć jest przenieść
uprawę roślin sadzonych z bulw,cebulek w oddalone miejsce i zrezygnować w pobliżu
z uprawy warzyw korzeniowych\marchew,buraki\.Jesienią gdy nornice robią zapasy można zebrać nać.
Swoją wiedzę na temat tych szkodników posiadam czysto teoretyczną (poza kretem).
http://www.ogrody.cvd.pl/pliki/kret.html
Z opisu sądząc ma Pan prawdopodobnie karczownika.
Karczownik ziemnowodny to duży gryzoń, długość ciała do 20 cm, masywny, szaro-brunatny do czarnego. Prowadzi podziemny tryb życia w długich i rozgałęzionych norach. Ziemię z nor wyrzuca na zewnątrz w postaci kopczyków (ale mniejszych od kretowisk). Zjada korzenie roślin, zimą ogryza korzenie drzew i krzewów do tego stopnia, że obumierają!.
Od zaprzyjaźnionego szkółkarza wiem, że jest to wyjątkowe bydlę. Potrafi zniszczyć nawet kilkunastoletnie drzewo. I nie ma na niego sposobu. Podobno.
Raczej nie.Wg mnie są to zwykłe nornice,widziałem.Nie robią kopcó jak kret lecz darń jest
podniesiona i masę kanałów aż do zagonków.Co do kretów to ma Pani całkowitą rację.
Czym łagodniejsza zima tym więcej kopców.
Właśnie dzisiaj byłam na działce i to co zobaczyłam doprowadziło mnie do wściekłości.Kilka kopcy na moim pięknym trawniku.Kilka ładnych lat dały mi spokój.I znowu się zaczęło.Słyszałam kiedyś że dobrym sposobem jest wkopanie słoika z cuchnącym mięsem w otwór gdzie ryje kret tak aby do niego wpadł.Zapach mięsa przyciąga kreta.Niedawno zdechł mi kot którego miałam kilkanaście lat.Zakopaliśmy go na działce.Dziś ślady odkąd mógł zacząć ryć kret prowadziły właśnie od miejsca gdzie zakopałam kota.Chyba to będzie dobra myśl z tym słoikiem.
Ja mam taki sposób na krety, tańszy od mięsa, czy ryb:
-gotuję kilka kurzych, albo kaczych jaj
-lekko je zgniatam
-wynosze w starym wiadrze lub reklamówce w ciepłe miejsce, gdzieś na koniec ogrodu, bo będą strasznie cuchnąć
Po kilku dniach są gotowe do użycia. Rozgarnuje wtedy kopczyk i w pozostały otwór wkładam śmierdziuszka. Skutkuje w 100%.
Ps. Do tej roboty potrzebna jest osoba odporna na niemiłe zapachy i niebrzydząca sie larw, które często żerują na psujacych sie jajach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach