To może sie wtrące.
Z włsanych parapetowych obserwacji wiem, że Zamio rzeczywiście lubi jak mu ciasno w korzonki. Jednak czasami już niestety trzeba go przeprowadzić do większego lokum. Możesz użyć ziemię próchniczą, pomieszaną z piaskiem. Zamioculcas preferuje ziemię kwasną. Proponuję dobry drenaż na dno domiczki, bo zamio rośnie na stepach i pustyni i nie lubi jak ma dużo wody.
Jak już go przesadzisz to nie martw się tym że zgubi liście. Nie szalej z podlewaniem, nie dokarmiaj. Poprostu zostaw go swojemu losowi. Jak cię serce ruszy możesz ostatecznie go pozraszać, ale nie robi mu to spacjalnej różnicy. Zapewniam cię, że roślinka nie zmarnieje. Wręcz przeciwnie. Będzie to dla niego mniejszy stres niż przesadzenie.
Powodzenia.
PS
W moim ulubionym dziale tego forum "Rośliny tropikalne" znajdziesz aż 14 stron wypowiedzi na temat pielęgnacji zamioculcasa.
Mój "Zamiolek" Pięknie rośnie i puszcza nowe łodygi ale nie kwitnie a przecież jak mu tak dobrze idzie to mógłby... czy jest jakaś określona pora roku do jego kwitnięcia??
ja już kiedyś pisałam o kwitnieniu zamio i zostałam zlinczowana. Mój (znaczy moich rodziców od 4 lat nie robi nic innego tylko kwitnie) i zostaje po tym pełno uciętych i krótkich pędów, wygląda to źle, a same kwiaty to też nic ciekawego....ale już o tym pisałam
Bynajmniej nie chcę żeby mój osobisty zakwitł, niech ładnie puszcza dalej liście
żeby zakwitł???
no to bardzo dziwne... bo u rodziców stoi w salonie, gdzie jest ogrzewanie podłogowe czyli w zimie nie ma mniej niż 19,20 stopni, podlewany jest normalnie, kiedy ziemia przesycha. Wilgotność ma bardzo słabą m(rodzice dbają o kwiaty w możliwym minimum, a jak to zwykle w takich przypadkach bywa, kwiaty im rosną ładnie.... tylko ten zamio protestuje i jedyne co robi to puszcza te .... kwiaty)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach