Wciornastek!
Ha jak dobrze, że istnieje takie forum i przeczytałam ten temat. widać z tego, że moja cytrynka znajduje się w stadium początkowym (tak myślę). Zastanawiałam się czemu liście się zwijają i dostają białych plamek, mimo dokarmiania i zraszania, a tu proszę, nieproszony stołownik .
Pani w zaufanym ogrodniczym poleciła mi preparat do ochrony nasin ("przeciw owadom magazynowym" jak głosi etykieta) kazała nie czytać ulotki tylko pryskać. I teraz czekam na wyniki zastosowanej chemioterapii. Może da się odratować cytrynę, tymbardziej, że doczekałam się cytrynowego owoca (z własnego pylenia, bzyk ).
Zastanawiam się czy rośliny potencjalnie trujące, takie jak diffenbachia i oleander, też mam opryskać, czy rozwiążą problem we własnym zakresie?
Pozdrawiam
Pewnie masz rację. Kiedyś walczyłam już mszycami i jedyną roślina, która nie wymagała oprysku była diffenbachia, a pierwszy zjedzony do gołej łodyżki to oleander. Nie ma co, trzeba opryskać.
Dzięki za radę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach