Niestety po wystawieniu na balkon mojej azalii się nie polepszyło....marnieje z dnia na dzień. Początkowo myślałam, że może rzeczywiście te żółknące brzegi kwiatów i dużo opadających liści, to objaw przekwitania, ale niepokojące jest to, że suche i żółte robią się również dopiero co pojawiające się i rozwijające pąki! :
Zamieszczam zdjęcia , również opadłych liśći, przepraszam za nieostrość ale nie udało mi się zrobić lepszych....macie jakieś nowe pomysły na diagnozę i leczenie ?
Te liście wskazują na chorobę grzybową.
To nie twoja wina. Dopuki roślina była w chłodzie choroba się nie ujawniła.
Nie wiem na jaką to jest skalę. Jeśli niewielką to spróbuj opryskać preparatem np. Bravo w stężeniu jakie jest opisane na ulotce. Możesz mieć kwiatki w nekrotyczne plamy to będzie cena, ale nowe będą już ładne.
Jeśli to jest na duża skalę to pozostaje wycięcie wszystkiego co jest chociaż trochę żółtawe i dopiero zrobienie oprysku. Roślina możę mieć niezbyt ładny kształt.
Zachodzi wówczas pytanie czy warto, ale na to już musisz sobie odpowiedzieć sama.
Nie dasz rady inaczej jeśli ma oprysk dotrzeć do wszystkich liści.
Trzymaj opryskiwacz przynajmniej 30 cm od rośliny, tak by na liściach osiadła mgła z najdrobniejszych kropel. Jeśli z rośliny zacznie ciecz spływać jest duże prawdopodobieństwo poparzenia.
Kwiaty trochę ucierpią, ale naprawdę nie dasz rady inaczej.
Przed opryskiem oberwij te najbardziej uszkodzone liście.
dziś wcześnie rano przygotowałam azalię do oprysku, poobcinałam zaatakowane liście i kwiaty, ponieważ środek do pryskania (kupiłam polecony przez Zoe Barvo 500) jest silnie toksyczny, zdecydowałyśmy z teściową wynieść azalię na zewnątrz przed blok, na trawniczek i tam ją spryskać. Po całej akcji, zostawiłyśmy azalię na trawniczku by trochę przeschła (chronione osiedle, więc nie bałam się, że ktoś ukradnie)....
Wracam po godzinie a tu azalia posadzona na samym środku trawnika!
Długo się zastanawiałam co zrobić, wykopać? zostawić?...chyba ja już tam zostawię, codziennie rano przechodzę koło tego miejsca to będę doglądać czy jest jej dobrze....może tam będzie jej lepiej?
Ale numer. Ktoś chciał uratować roślinkę. Może tam rosnąć tylko podsyp czasem czymś do zakwaszania gleby sprawdzaj żeby nie była przesuszona i jak przyjdą wiosenne przymrozki to przykryj czymś na noc. Powinna tam nabrać sił, podrosnąć . Pod koniec lata przesadź ją do doniczki i postaw na oknie. Powinna wtedy pięknie zakwitnąć- albo dopiero w przyszłym roku.
Jest tylko pytanie czy jakiś pies się nią nie zajmie?
Nie powinnaś mieć zastrzeżeń. Przecież to twoja własność. Jeśli są psy to i tak jest wyrok na azalię. Lepiej ją doglądniesz u siebie na balkonie.
A temu kto ją posadził wyjaśnisz w razie czego w czym rzecz.
dzięki za rady! chyba rzeczywiście ja wykopię...niby się już pogodziłam z tym, że tam zostanie...ale i tak ciągle się zastanawiam, czy to dobrze, czy właśnie jakiś pies na nią nie sika itd....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach