Witam!
Niestety nie mieszkam blisko mojego ogrodu i nie jestem tam tak czesto jakbym pragnęła. Pod liściami rzeczywiście dostrzegłam mszycę i dodatkowo pajęczynki na gałązkach, czym wobec tego mam pryskać, czy wystarczy Nimrod, Saprol, Rubigan, czy może coś więcej i czy moje owoce nie staną się przez to "ciężkostrawne"?
Przeczytaj uważnie to co jest napisane na ulotkach tych oprysków. Nie pamiętam jakie mają działanie. Należy uważać bo niektóre opryski po zmieszaniu wytrącają się.
Owoce dopiero się zawiązują więc oprysk im nie zaszkodzi. Na każdym oprysku jest napisane jaki jest okres karencji , po tym okresie można bezpiecznie spożywać owoce. Oczywiście można próbować utrzymać ekologiczną produkcję ale w przypadku poczeczki i agrestu jest to bardzo trudne.
Jeśli chcesz mieć jakieś owoe ekologiczne to polecam aronię. Jest smaczna, bardzo zdrowa i nie potrzebuje pryskania.
Nie mieszaj środków to z reguły się nie opłaca. Chyba, że na ulotce jest wyraźnie napisane że można mieszać.
W pierwszej kolejności pozbądź się mszyc, a przy następnych odwiedzinach zrobisz oprysk grzybobójczy.
Dopiero dziś zrobiłam oprysk Miedzianem. Przy okazji opryskałam wszystkie drzewka. Zostalo mi jeszcze ok. 5 litrów preparatu, mam wobec tego pytanie czy za kilka dni mogę ponowić zabieg?
Na owocach agrestu pojawiła się biała pleśń, a na porzeczkach pajęczynka. Czy Miedzian tu pomoże czy też powinnam kupić dodatkowy środek i za jaki czas mogłabym go użyć? Ufff... ale pytań; mam nadzieję, że nie przesadzam?
Jak masz dużą butlę po wodzie z nakrętką to przelej ciecz, zakręć i postaw poza zasięgiem osób niepowołanych(silna trucizna).
Jeśli biała pleśń jest na wierzchniej stronie liścia tzn. że masz mączniaka prawdziwego. Musisz kupić w ogrodniku środek na mączniaka prawdziwego (Miedzian tu nie pomoże) i zastosować się do tego co na ulotce. Jak kupisz środek w płynie to rozrób tylko tyle ile ci potrzeba. Lepiej aby brakło bo będziesz wiedziała ile dorobić. Nie będziesz musiała przelewać do kolejnej butli.
Na przędziorka niestety jeszcze inny środek co preparaty grzybobójcze nie działają na robale. Jednego dnia zrób oprysk na pleśń a drugiego na przędziorka. I są to pilne zabiegi.
Miedzian z butli będziesz mogła zastosować jak się pojawi mączniak rzekomy.
Doprawdy nie wiem jak wychodzą na tym producenci owoców. Porzeczka ma mszycę, to widać taki deser do głównego dania. Oczywiście kupie potrzebne preparaty i ruszam do boju. Białą pleśń zauważyłam tylko na owocach agrestu ale jutro przyjrz ę się liściom. Ekologicznie czyste to te moje owoce nie będą. No cóż, myslę że za rok Zoe poradzi mi co mam posadzić w poblizu krzewów aby te choróbska i szkodniki tak nie atakowały ich.
Pozdrawiam.
Jeśli chodzi o mszycę to nic nie poradzisz. Porzeczka jest pośrednim żywicielem. Jak nie opryskasz to popewnym czasie zobaczysz, żę jej nie ma (poleciała na sosnę wejmutkę). Krzew będzie miał bardzo uszkodzone liście a to wpływa na owocowanie, poza tym osłabione rośliny są podatne na choroby. Problem będzie się powtarzał co roku mniej więcej o podobnej porze. Jeśli chodi o mączniak agrestu to występuje w sprzyjających warunkach pogodowych i nie zawsze go zobaczysz. Sczególnie jak w tym roku dokładnie zlikwidujesz chorobę zanim pojawią się zarodniki. W następnym roku wystarczy oprysk Miedzianem na gołe jeszcze gałęzie i później mszyca i to wszystko.
O producentów się nie martw. Oni zawsze chlapią o wiele częściej niż by cisię wydawało.
Zupełna ekologia w takich warunkach jak żyjemy to fikcja. Przecież we wszystkich prawie produktach zawarte są związki chemiczne nawet w chlebie. Ktoś powiedział w programie telewizyjnym dotyczącym przetwórstwa mięsnego, że w tej chwili zupełnie bes chemii nie da się rady a chemia tak się rozwinęła, że są w stanie zrobić kiełbasę o smaku banana.
Więc nie w używaniu chemii jest problem. Problem występuje w jej nadużywaniu, a tobie to nie grozi.
Z tą chemią masz rację. Mamy ekologiczną produkcję aronii z certyfikatem i są dopuszczone pewne opryski- oczywiście nie pierwszej klasy toksyczności. Większość to opryski bio ale one też zostały zrobione z odrobiną chemii. Nawozy chemiczne nie są dopuszczone, nawet azot więc nie są pędzone.
Zrobiłam oprysk na mączniaka, mszycę etc, ale owoce agrestu są w białej pleśni jakby. Czym powinnam teraz spryskać? Wydaje mi się, że owoce nie rosną. A może mam jeszcze poczekać na działanie środków?
Pozdrawiam,
Betrix.
Po pięciu dniach jeszcze raz opryskaj agrest. Mam obawy, że jest to reakcja spóźniona. Tzn, wszystko trzeba było robić gdy tylko się ten biały nalot pokazał na pierwszych liściach. I teraz bardziej walczysz o odratowanie rosliny niż owoców. Może coś ci się uda zebrać ale niewiele.
Obym sie myliła.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach