Forum Ogrodnicze FloraForum.net - Archiwum wiadomości
Rejestracja i pisanie postów - wyłączone
Do dyskusji zapraszamy do naszego nowego forum


www.floraforum.pl

FloraForum
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Trawnik w kontekście psów
Autor Wiadomość
inna jagna 
Moderator


Wysłany: 16 Lipiec 2007, 14:06   Trawnik w kontekście psów

Czy ktoś ma jakiś pomysł na utrzymanie w dobrym stanie trawnika, z którego korzystają dwa niemałe psy? A konkretnie - dwie niemałe psie damy? Chodzi mi o żółte wyschnięte placki... W żaden sposób nie mogę sobie z nimi poradzić - na każdy "odrestaurowany" (wyskubany z suchego i zasiany od nowa) placek przypadają co najmniej dwa nowe, w różnej fazie usychania :-( Najprostsze rozwiązanie - czyli wysadzanie psów wyłącznie poza domem - nie wchodzi w grę, niestety... Mam tego trawnika niewiele, boję się, że za chwilę nie zostanie z niego nic :-(
Acha, ma ten trawnik kilka miesięcy raptem, zakładaliśmy go na wiosnę. Obsialiśmy trawą sportową, która pięknie rośnie (tam, gdzie może, oczywiście). Gdyby udało nam się pozbyć żółto-plackowego kłopotu, byłoby przecudnie...
_________________
pozdrawiam cieplutko,
jagna

::: Najważniejsza z pogód, to pogoda ducha :::
  
 
 
tellerka 
Moderator


Wysłany: 16 Lipiec 2007, 14:14   

inna jagna napisał/a:
Najprostsze rozwiązanie - czyli wysadzanie psów wyłącznie poza domem - nie wchodzi w grę, niestety...


A zrobić im psią toaletę? Chyba nie byłoby trudno je nauczyć że tylko w jednym miejscu wolno,.... miejsce wysypane piaskiem, łatwe do sprzątania.
Takie 'urządzenia' stosuje się na niektórych osiedlach....

Pozdrawiam :)
_________________
Fotoblog http://zakorkowany.blog.pl
 
 
inna jagna 
Moderator


Wysłany: 16 Lipiec 2007, 15:18   

Pies to nie kot, do kuwety nie pójdzie ;-) A tak na serio - miałam już taki pomysł, nawet spróbowałam wprowadzić go w życie. Niestety - nie działa :-( Znaczy, działa - aż za dobrze działa. Korzystały z psiej toalety wszystkie okoliczne koty, co wcale nie było zabawne. Moje psy mają własnego kota, więc innych też nie gonią - i okoliczne koty zupełnie się ich nie boją :-(
Wiesz, o ile sprzątanie po własnych zwierzętach zupełnie mi nie przeszkadza (toaleta czy nie, i tak przecież muszę sprzątać, jeśli uda im się nabrudzić w ogrodzie), to rola toillet-lady dla okolicznej kociarni, czasem bezpańskiej, mało mi odpowiada. I to nie tylko o estetykę przedsięwzięcia chodzi, czy jej brak raczej, ale przede wszystkim o to, że mi te koty żadnych kwitów szczepień nie pokazywały... Od kota-włóczęgi różne dziwne rzeczy można złapać :-(
_________________
pozdrawiam cieplutko,
jagna

::: Najważniejsza z pogód, to pogoda ducha :::
 
 
tellerka 
Moderator


Wysłany: 16 Lipiec 2007, 15:21   

To nie ma byc kuweta, a wydzielony kawałek trawnika...? jak kotom piasuszek odpowiadał, to zostawić tam klepisko/trawe? :roll:

Ok, to był mój pomysł, mam nadzieję, że ktos się w sprawie trawy wypowie :cool:

Pozdrawiam :)
_________________
Fotoblog http://zakorkowany.blog.pl
 
 
Boguś 


Wysłany: 21 Lipiec 2007, 22:18   

Zdaje się, że masz problem i nikt tutaj nie jest w stanie Ci pomóc.
Masz dwa rozwiązania:
- wyprowadzać pieski w odpowiednie miejsca poza trawnik albo
- pogodzić się z tym , że psy sikając na trawnik zniszczą go.

Posiadanie psa jest wielkim obowiązkiem właściciela, a jesli ma się kilka psów to ten obowiązek jest jeszcze większy. Poza tym z tego co wiem psy uwielbiają spacery , dlatego te ktore mieszkają w blokach są w duzo lepszej sytuacji ,ponieważ systematycznie są prowadzane na spacery . A te które siedzą w ogrodzie widzą świat tylko do ogordzenia i są bardzo nieszczęśliwe z tego powodu....
 
 
Aniutka 


Wysłany: 21 Lipiec 2007, 23:20   

miałam ten sam problem w "mamyimoim" ogrodzie. Pies niszczył nasze dzieło podlewając to i owo oraz podgryzając co ładniejsze drzewka, oddzieliłam go od ogrodu "budując" bramki z pergolowych cześci. Jak mawia znajomy ogrodnik: gdzie pies, tam nie ma ogrodu. Niestety :cry:
_________________
Pozdrawiam Ania
 
 
Maniek 

Wysłany: 22 Lipiec 2007, 00:27   

Aniutka napisał/a:
gdzie pies, tam nie ma ogrodu. Niestety :cry:

Niestety to prawda. Pies jest przyjacielem człowieka, nie ogrodu :roll:
_________________
Pozdrawiam!!!
 
 
inna jagna 
Moderator


Wysłany: 22 Lipiec 2007, 06:54   

Boguś napisał/a:
A te które siedzą w ogrodzie widzą świat tylko do ogordzenia i są bardzo nieszczęśliwe z tego powodu....


Moje psy SĄ wyprowadzane na spacery :evil: Codziennie. Właśnie po to, żeby mogły z bliska popatrzyć na świat. Niestety, mieszkam w takiej okolicy, gdzie z trawiastych miejsc mam pod ręką wyłącznie frontowe ogródki domów - nieogrodzone, ponieważ tutaj nie ma takiego zwyczaju. Nie jestem świnia - psy są moje, więc uważam, że problem też jest mój i jeśli już mają jakąś trawę niszczyć, to niech to będzie moja trawa. Dlatego na spacerki jeździmy nad wodę, ale - niestety - mogę sobie na taki długi spacer pozwolić raz dziennie, a to nie rozwiązuje problemu w ogrodzie :-(
Słyszałam gdzieś, albo tak mi się wydaje, że słyszałam, że są jakieś preparaty, które troszkę chronią trawę, tylko teraz nie mam pojęcia, czy chodziło o neutralizację amoniaku czy podniesienie odporności trawy w jakiś sposób. Myślałam, że może tutaj na forum ktoś coś będzie wiedział.

Poza trawnikiem dziewczyny nie niszczą niczego - kiedy krótko po przeprowadzce ogród wyglądał jak siedem nieszczęść i był zupełnie zaniedbany, kopały namiętnie dołki - ale odkąd trochę toto zagospodarowałam, wyrównałam i obsiałam - nie niszczą absolutnie niczego. Mają zresztą swoją własną śnieguliczkę (przechodzony, na pół uschnięty egzemplarz przesadzony od sąsiada, którą mogą maltretować, gdyby już koiecznie musiały coś zbroić ;-)

Zupełnie nie zgadzam się z panem ogrodnikiem, który twierdzi, że tam, gdzie jest pies, tam nie ma ogrodu. Powinien wybrać się do ogrodu mojej mamy, w którym na codzień również "grasują" dwa goldeny. U niej nawet problemu z trawnikiem nie ma, ale to już kwestia powierzchni, jaką suczydła mają do dyspozycji.

Natomiast co do podsikiwania drzew i krzaczków - to też nie musi być problem. Kiedy mieszkałąm jeszcze z rodzicami, miałam kiedyś, w drodze wyjątku, psa a nie sukę. Został po prostu nauczony, że w ogrodzie nie siusia się z podniesioną nogą - nauka wcale nie zajęła dużo czasu ;-)
_________________
pozdrawiam cieplutko,
jagna

::: Najważniejsza z pogód, to pogoda ducha :::
 
 
justi270

Wysłany: 23 Lipiec 2007, 20:24   

Ja mam owczarka niemieckiego :grin: Początkowo lały się łzy kiedy był mały i niszczył mi ogród. W tej chwili nauczyłam go, że nie wolno załatwiać się w ogrodzie tylko w miejscu wyznaczonym i nie wolno niszczyć kwiatów. Troszkę mi to czasu zajęło ale jakie efekty :grin: Po prostu przeganiałam go z ogrodu kiedy chciał sie załatwiać i pokazywałam mu gdzie może! I się nauczył!!! :mrgreen:
_________________
justi
 
 
patrycja11 


Wysłany: 23 Lipiec 2007, 20:26   

Mamy na forum treserke psów :mrgreen: !!


Zazdroszcze Owczarka :o :wink: :mrgreen:
_________________
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów!!

Pyśka;)

(a na avatarku mój Bill koffany:)))
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Inne strony: statuetki, wizytówki Zbiorniki ciśnieniowe, Kleje do obuwia, Kosze sklepowe z drutu
Ablacje, Plastikowe formy do betonu, Formy do betonu
Enzymy, Kosze chłodnicze z drutu, Ferma szynszyli, Lampy solne, Części agd, Usługi tokarskie, Nawadnianie
Wpust ściekowy, Jabłka, Suszarka laboratoryjna, Grabie, Instalacje chłodnicze, Schody, Zabawki drewniane, Przebarwienia Kraków, Torby papierowe, medale, producent wózków dziecięcych





Forum Ogrodnicze
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group