kupiłam wczoraj wieczorem jakiś płyn co to podobno zwalcza tarczniki - Actellic. Chyba za blisko stałam bo mam takie dziwne uczucie w nosie. Obejrzałam tą paprotkę i: Na czubku jednej gałązki były dwie małe samice( teraz nawet rozróżniam!) na reszcie czysto ale kilka listków tak jakby popalona była. Jak myślicie ratować dalej kwiata? bo oblatują listki, ale widzę że puszcza dwa nowe pędy... A może te stare z ryzykiem tarczników w ogóle wyciachać i zostawić niech rosną te nowe malutkie?? A to była już taka duża piękna paproć!!!
Ponieważ jaj tarczników nie dostrzeżesz więc najprzód opryskaj. Nawet jeśli będą poparzenia to paprotki pozbawione pasożyta szybko sie zregenerują. Jeśli 2 dni po oprysku na liściach coś będzie to wytnijtę część liścia lub wytnij te liście w całości. Paprotka to niezły chwast szybko wróci do formy jak będzie zdrowa.
DZiękuję zoe za szybką reakcję na moje rozterki. Już mam obsesję ( tak mówi mój mąż bo co 10 min latam do paprotki i sprawdzam czy nie ma robali. Jak na razie nie ma ! kupiłam też pałeczki do ziemi na których napisano ,że są dla roślin osłabionych szkodnikami. Wsadzić??? A na tym forum ktoś napisał, że przy tarcznikach w ziemi mogą być jaja więc nie wiem czy tak schorowaną paproć przesadzić do noej ziemi? Czy to dla niej byłby szok i lepiej tak zostawić? Będę wdzięczna za odpowiedż.
Przesadzanie tu ci nic nie da bo przesadzisz razem z jajami. Poza tym paprotka nie przepada za dużymi doniczkami. Daj jej spokój nie przenoś nie zmieniaj miejsa nie obracaj, podlewaj ale nie przelewaj, zasilaj raz w tygodniu(jeśli mineło 6 tygodni po ostatnim przesadzeniu) i to wszystko. Jeśłi nic nie ma to szybko dojdzie do siebie.
Znowu sprawdziłam! Nie pojawiły się na żadnym liściu nowe tarczniki, chociaż prawdę mówiąc to tych liści zostało tylko trz! i to półłyse, no i trzy malutkie pędziki. Za waszą radą więc nie ruszam, nie przesadzam tylko obserwuję. Niestety jestem nadopiekuńcza i przez to że przejęłam siępaprotką to chciałam ochronić drugi kwiatek i z miłaści go chyba przelałam . Zbrązowiał, zbrzydł. Cóż... dopiero zaczynam...
Ależ mam do opieki jeszcze surfinie na balkonie. Siedem z nich jest pięknych a jedna uschła. Czyżby na balkonie też jest jakiś wróg? Jak rozmawiałam ze znajomymi to u nich kwiatki po porostu ROSNĄ!! a ja mam raptem kilka i ciągle coś...
Witam Wszystkich.
Jestem tu pierwszy raz i od razu znalazłam interesujący mnie temat z czego się bardzo cieszę. Otóż po tym co przeczytałam doszłam do wniosku że u mnie w domu zamieszkał mącznik. Dwa kwiatki mi zmarnował doszczętnie a do tego zamieszkał w łazience . Czy ktoś spotkał się z tym? Dodam, że w łazience nie ma żadnych kwiatków. Codziennie wieczorem łapię na ścianie takie malutkie białawe robaczki, większe są bardziej brązowawe a cała ściana jest upstrzona brązowymi kropkami (jakby farba). Co z tym fantem zrobić? Nie chcę stracić kolejnych kwiatków, tylko mój wierny kroton opiera się wszelkim paskudztwom (na razie). Proszę pomóżcie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach