na moich młodych rózach pojawiły sie mszyce, wiem ze są specjalne preparaty ale słyszałam w tv o wyciągu z grejfruta który ponoć czyni cuda tyle że nie znam konkretów - może ktoś pomoże?
Przepraszam, przecież nikt nie wie co jej odpisałam.
Nie słyszałam o takiej metodzie zwalczania mszyc. Ja stosuję opryski owadobójcze. Jak chcesz to możesz zrobić eksperyment i popryskać takim roztworem jedną różę.
Wszyscy co grzebią w ziemi to dość konserwatywny ludek. Wolą poczekać niż wydawać forsę na jeszcze jeden(bo było tych cudownych środków w ich życiu nie mało) cuda czyniący preparat. Muszą być jednak tacy którzy chcą sprawdzić.
Jeśli więc zdecydujesz się poeksperymentować to napisz co z tego wyszło.
Więc tak nawóz z grejfruta to Biosept i jest na bazie z jego pestek można go kupić w sklepie ogrodniczym koszt to około 13 zł. Jest wykożystywany na plantacjach ekologicznych ale z tego co się dowiedziałam działa on grzybobójczo - może i owadobójczo. Środek o zbliżonym działaniu to Bioczos na bazie czosnku - miazga czosnkowa z parafiną i kosztuje około 4-5 zł.
Ostatnio opryskałam Bioczosem ogród, a dokładnie rzodkiewkę. Pchełka żyje nadal, tylko jakoś nie wgryza się w liście. Podejrzewam, że zapach czosnku je odstrasza. Ten oprysk trzeba często powtarzać, bo nie jest wgłębny tylko powierzchniowy.
Nie jest drogi więc ogród z powodzeniem można pryskać (mamy pewność, że się nie potrujemy.)
Kwiaty w ogródkach czy na balkonach lepiej raczej opryskać zwykłym grzybobójczym czy owadobójczym.
No właśnie nim trzeba pryskać co jakieś dwa tygodnie żeby był efekt.
Dlatego dla kilku rzodkiewek to żaden koszt ale jak ktoś ma cały ogród to lepiej kupić coś toksycznego i przeczekać okres karencji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach