Wysłany: 17 Czerwiec 2006, 20:07 na ratunek KALATEI
Coś złego dzieje się z moją kalateą.Liście straciły swój blask są matowe brzegi się zwijająi zaczynają miejscami zasychać.
Nie wiem gdzie popełniłam błąd i jakia może być tego przyczyna.
Roślina nie stoi w bezpośrednim słońcu ,ustawiłam ją na spodku z kulkami,które zatrzymują wilgoć ,zraszam ją ,pilnuję żeby podłoże było wilgotne i coś jest nie tak.
Mam zamiar zajrzeć do doniczki może tam coś jest nie tak,bo wbrew wszystkim w/w objawom kalatea wypuszcza nowe listki cały czas tylko te trochę starsze coś chorują
Pierwsza sprawa sprawdzić czy coś nie siedzi na liściach. Mogą być dwie przyczyny mszyca(ją łatwo zobaczysz na spodniej stronie liścia) albo przędziorki lub wciornastki. Jeśli przędziorki to jak weźmiesz liść pod światło to zobaczysz takie jasozielone drobne plamki jak od nakłucia igłą.
Jeśli to wciornastki to plamki są zgrupowane wzdłuż głównych nerwów liścia i są z reguły bardziej jasne a larwa wygląda jak biały przecinek.
Jeśli nic z tego nie ma to
Zastanów się kiedy nawoziłaś, czym nawoziłaś i jak często, a może w ogóle. Czy na zwijających się liściach plamy zasychające układają się przede wszystkim w pobliżu brzegów liścia.
I sprawa bezwarunkowa zdejmij ją z parapetu w czasie upałów bo ona wymaga dużo światła, ale nie palącego słońca. Będzie się świetnie czuła przy oknie za firanką.
poszperałam wśród liści z lupą i znalazłam sprawcę .Nie wiem czy na mojej kalatei nie żeruje przędziorek.Kiedy obejrzałam ją uważnie przy świetle na dworze zauważyłam przy brzegach liści pajęczynkę.Zareagowałm już opryskałam ją preparatem KARATE.,nie daruję mu strasznie mnie zdenerwował.Zoe wystawiłam kalateę narazie na dwór żeby odizolować ją od pozostałych roślin .Czy nic jej nie będzie,im nie będzie bo zauważyłam go też na gerberze.
W takim wypadku oprysk był konieczny.
Generalną zasadą przy opryskiwaniu jest aby na roślinie osiadła delikatna mgiełka z najdrobniejszych kropel. Dlatego opryskiwacz trzeba trzymać około 30 cm od rośliny. Jeśli będziesz go trzymała bliżej to krople będą się zlewać i ciecz zacznie ściekać z rośliny. Szansa poparzenia rośliny jest wtedy spora. Bądź zatem dokładna, ale i ostrożna z wszystko będzie OK.
Mam nadzieję że zniszczyłam skubańca Jutro obejrzę sobie kalateę pod lupą póki co stoi na balkonie żeby to robactwo nie przelazło na inne roślinki niby narazie nigdzie ich nie dostrzegłam ale ... niech przejdzie kwarantannę
Jak myślisz czy te zatakowane liście odżyją czy raczej nie?
Szkoda by mi było bo naprawdę pięknie przyrosła.Skąd to dziadostwo się wzięło,kurcze chyba będę musiała zareklamować siatki te w oknach skoro robale mi grasują w domu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach