Wysłany: 28 Sierpień 2007, 23:26 Iglaki a inne rośliny
Nie wiem, czy w dobrym miejscu ulokowałam ten temat, ale nie chciałam więcej bałaganić w różach
Więc może od początku.
Mam w ogrodzie iglaki - dwa modrzewie, sosnę oraz jodłę. Wszystko w rozmiarze XXL, około 50-letnie. Sosnę musimy wyciąć, bo jest w nienajlepszej formie, resztę chciałabym zachować...
Ogródek jest niewielki, drzewa zabierają sporo miejsca, a ja chciałabym coś jeszcze pohodować
Dyskusja zaczęła się od róży pnącej przy modrzewiu - już wiem, że to nie był dobry pomysł.
Powojniki na drugim modrzewiu i sośnie rosną mi tak sobie, ale wiciokrzewowi na sośnie jest już całkiem dobrze. Przesadzać? Nie przesadzać?
Rośliny słońca maja dosyć, bo gałęzie zaczynają się bardzo wysoko - zresztą stąd wziął się pomysł pnączy, żeby gołe pnie jakoś zagospodarować kolorem...
Podobno igły moga być problemem - ale te na bierząco sprzątam.
No i odczyn ziemi, że iglaki lubią kwaśno...
Te drzewa w życiu nie były żadnym kwaśnym, ani jakimkolwiek innym, nawozem traktowane... Ludzie wsadzili do ziemi świąteczne choinki, i tak im porosły - a myśmy je w zeszłym roku razem z domem kupili. Ja też nic drzewom nie dawałam, wychodząc z założenia, że jeśli im dobrze, jak jest, to niech będzie (wszystkie drzewa sa w znakomitej kondycji, poza jodłą, którą zagłuszył świerk sąsiadów i jest nieco rachityczna).
Ziemia jest tutaj raczej piaszczysta, koszmarnie jałowa; wszędzie, gdzie sadzę rośliny, wybieram to, co jest, i nasypuję świeżej ziemi (kiedyś zresztą przez to zbankrutuję )
Właściwie z żadnymi roślinami nie mam problemu, nawet tymi rosnącymi bardzo blisko drzew, tylko te pnącza mnie martwią...
Wiesz, ja się na ogrodach nie znam (skoro posiadam 4 ha na balkonie ), ale słowo pisane każe powojniki podsypywać wiosną wapnem... (ja moich nie podsypuję, bo mnie wodociąg wyręcza). I tak sobie myślę, że chyba bym się bała, że jak na powojnika wlezie przędziorek to wrąbie pnącze razem z modrzewiem.
W naturze to takie drzewa porasta najczęściej bluszcz, no owszem, raczej nie kwitnie, ale jakby mu podrzucić na sezon jakiegoś wilca albo kobeę ?
A w ogóle co znaczy "tak sobie" ? Ile te twoje powojniki już rosną ?
JeyDee zwróciła uwagę na jeszcze jeden potencjalny problem. Tym większy im większe drzewa.
Jagna rozglądnij się po starych parkach. Praktycznie nigdzie nie zobaczysz połączenia roślin iglastych i powojnika.
No nie teraz sobie przypomniałam jest jedna roślina pnąca, która dobrze zniesie towarzystwo iglaków i dobrze je wykorzysta. To hortencja pnąca (hydrangea petiolaris)
Zdjęcie z netu jest koszmarnej jakości ale obrazuje jak by wyglądała posadzona przy pniu.
Można ja prowadzić na różnisty sposób. Zresztą najlepiej wpisz w przeglądarkę nazwę łacińską i pooglądaj obrazki.
Ta roślina ma dwie wady przez pierwsze dwa lata rośnie dość wolno, ale intensywnie się krzewi i na początku pędy należy kierować lub nawet przywiązywać do pnia oraz że kwitnie dopiero około 3 roku po posadzeniu. Niemniej naprawdę warto.
A w ogóle co znaczy "tak sobie" ? Ile te twoje powojniki już rosną ?
No krótko rosną, bo je krótko mam. Ogród mam krótko, przede wszystkim
Mam tych powojników trzy, jeden posadzony jesienią zeszłego roku, a dwa sadziłam tej wiosny.
"Tak sobie" znaczy, że... jakby tu powiedzieć... no, nawet rosną, ale nie chcą być bujne i miewają pojedyncze kwiaty (nie w sensie budowy, ale liczebności )
JeyDee napisał/a:
chyba bym się bała, że jak na powojnika wlezie przędziorek to wrąbie pnącze razem z modrzewiem.
Niby też o tym myślałam, ale... no dobra, ja inżynier jestem, nie botanik czy zoolog...
Więc uznałam, że 20-metrowemu modrzewiowi przędziorek nie da rady...
Zoe napisał/a:
Praktycznie nigdzie nie zobaczysz połączenia roślin iglastych i powojnika
No tak, masz rację, aczkolwiek ja to sobie zawsze czym innym tłumaczyłam - pójściem na łatwiznę, mianowicie
Zoe napisał/a:
To hortencja pnąca (hydrangea petiolaris)
Nawet mam sadzonkę od mojej mamy, ale jest mikroskopijnej wielkości Zamierzałam kupić większą, wyglada na to, że muszę kupić więcej, po jednej na każde drzewo...
20-metrowemu modrzewiowi przędziorek nie da rady...
Nie zakładałabym się o to jak spuściłam z oka mój balkon na jakieś 10 dni (nawet byłam w domu, tylko nie miałam czasu na szczegółowe inspekcje) to przędziorki wrąbały powojnika tak, że musiałam obciąć wszystkie liście, żeby dziadowi dać radę Więc z serca radzę - weź to pod uwagę.
Ale pytałam o wiek twoich powojników, bo one w 1, 2 roku potrafią być rachityczne. Jak chcesz "podwoić" sobie powojnika to jest na to sposób tyleż prosty co skuteczny - na jesieni trzeba zdjąć powojnik z tego co oplata (uważając, żeby go nie połamać w drzazgi, bo jest kruchy), położyć na ziemi (przynajmniej to co się da położyć), wygrzebać pod nim rowek i te położone pędy zakopać. Następnej wiosny z każdego kolanka wyrośnie ci nowy, możesz go jeszcze przyciąć (jak dorośnie do odpowiedniej wysokości) i masz powojnikową dżunglę.
chodzi ci o rdest Auberta. No cóż można spróbować. Ma jedną wadę niemożebnie śmieci. Przynajmniej u mnie. Ale ma jedną niepodważalną zaletę rośnie jak opętaniec.
Wiem że pod takimi dużymi drzewami często jest problem z roślinami
Rdest jest roślinką która ma bardzo dobrą cechę a zarazem wade - bardzo szybko rośnie, więc decydując się trzeba wziąść pod uwagę co jest w sasiedztwie - no i odległość od sasiada
Ale co do hortensji to rośnie wolniej więc na efekty trzeba dużej poczekać ale uważam że warto i jest to ciekawa propozycja, popieram w 100%
Pozdrawiam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach