Cała rzecz nie opiera się na zasadzie czy roślina by zginęła od dużej ilości ziemi. Tu w grę wchodzą sprawy ograniczonej ilości miejsca.
Ponieważ w doniczce możemy kontrolować zarówno ilość pokarmu, wody, strukturę gleby roślinie nie jest potrzebny taki system korzeniowy jaki by miała w gruncie, gdzie najczęściej jest zdana na samą siebie i rozwija rozległy system korzeniowy by się wykarmić, znaleźć wodę(czasem bardzo głęboko). Całość tych spraw człowiek bierze na siebie jeśli decyduje się na uprawę w pojemnikach.
Rośliny w pojemnikach bywają przenoszone, transportowane(ilość ziemi to określony ciężar). Ustawiane w pomieszczeniach na zimowanie czasem o ograniczonej powierzchni. I na koniec względy estetyczne. Roślina w za dużej doniczce wygląda nieciekawie.
Mam nadzieję, że wyjaśniłam skąd się wzięła ta zasada.
No to Gagatku możemy sobie rękę podać, bo ja przez całe zawodowe życie zajmowałem się głównie rozmnażaniem roślin, w tym i róż.
Jeszcze się nie spotkałam na żadnym forum z producentem róż. Witam
Jakie robiłeś? szklarniowe, czy takie zwykłe rabatowe? A może pienne?
Jaką metodę stosowałeś - szczepienie?, okulizację? może jak w Niemczech odkłady ?
Cała rzecz nie opiera się na zasadzie czy roślina by zginęła od dużej ilości ziemi. Tu w grę wchodzą sprawy ograniczonej ilości miejsca.
Teraz rozumiem...Czyli nie zaprzeczasz, że dla roślin (poza niektórymi wyjątkami) im większa doniczka tym lepiej a chodzi Ci o ludzi, ich wygodę i względy estetyczne.
Nie rozumiem tylko jeszcze jednego: dlaczego zatem wymieniłaś zbyt dużą doniczkę jako jedną z możliwych przyczyn śmierci mojej róży na balkonie ?
I widzisz jak to jest ... Rzucisz mimochodem jakąś uwagę a ludzie już myślą, że próbujesz rozwiązać ich problem !
Najważniejsze, że wszystko się wyjaśnilo.
Teraz w pojemniku na balkonie rośnie sobie malwina (Anisodontea capensis), ale na zimę będę ją musiał zabrać do domu - wtedy spróbuję ponownie z różą a nuż tym razem się uda ?
Zoe. Ta metoda przez odkłady to nie jest dobra metoda. Przyginasz gałązkę do ziemi i ją przysypujesz torfem - jak u orzecha. To metoda dobra w ciepłym klimacie. Róża nie wytrzyma polskiej zimy na swoim korzeniu dlatego się ją szczepi. Robi się tak w niemczech aby róża utrzymała się najdłużej dwa lata i potem padła. To powoduje że jest popyt na róże. Nie polecam. Chyba że chcesz rozmnożyć dziką różę np multiflorę(nie mylić z Tomkiem ).
Doszło sporo odmian. Ciągle coś wymyślają. Robią nowe odmiany w tempie błyskawicy a potem na polu tworzą się sporty albo się wyradzają. Są niedopracowane i chorowite.
Zawsze marketing i kasa dla nich była jest i będzie najważniejsza
Wysłany: 21 Lipiec 2006, 08:51 szczepieni róż -pytam jak ?
Bardz proszę o pomoc w szczepieniu róż jaka metoda jest najlepsza ,kiedy i jak to się robi.Mam wykopaną dziką różę w doniczce chcę zaszczepić na niej różę innej odmiany.Drugie pytanie w jakim czasie się to robi i czy można obsypywać je korą bardzo proszę o pilną odpowiedź DZIĘKUJE !!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach