zdjęcia niewyraźne i tylko po tych zdjęciach to powiedziałabym że roślinka ma zmiany fizjologiczne - czyli nieodpowiednia ziemia , nawożenie i być może atak szkodników - jak napisała tellerka to może być po przędziorkach. Znawczynią nie jestem ale jednego mnie nauczyły storczyki i odnoszę to także do innych roślin - nie należy przesadzać z nawozami a już szczególnie u epifitów które wymagają wody miękkiej i słabo zasolonej.
Nie będę powtarzać tego co można wyczytać na innych stronach (choćby storczykowych) o składnikach odżywczych w deszczówce i w wodzie kranowej oraz jak zwiększa się ich ilość po dodaniu jakiegokolwiek nawozu.
Basiu uważam że ziemia jest u Twojej belli za ciężka (korzenie nie mają czym oddychać) hoje lubią ziemię lekką i do tego dajesz za dużo nawozu.
Sprowadzałam rośliny z Malezji i tam hoje sadzą tak jak storczyki w chipsy kokosowe lub w łupiny okrywy kokosa bez żadnej ziemi. Trzeba pamiętać że kokos jest jałowy. To chyba wyraźnie pokazuje jak mało nawozów trzeba dostarczać roślinie i jak przewiewną musi mieć glebę.
Tak dla ścisłości może powtórzę jaką ziemię ja używam i nie mam problemów z uprawą:
ziemia uniwersalna - paczka
ziemia dla orchidei - paczka
najdrobniejszy keramzyt lub agroperlit - i tu zależy od opakowania albo paczka albo pół paczki
i tą mieszankę w zasadzie do wszystkich hoi - dodaje też trochę węgla drzewnego kupowanego w orchidsklepiku (tak z garść lub pół paczki)
i do niektórych albo kruszone muszeelki tak z łyżeczka na doniczkę (też do dostania w orchidsklepiku) albo robię tak jak kaktusiarze rozrabiam gips wylewam cieniutką warsstwę na jakąś pokrywkę i po wyschnięciu i pokruszeniu troszkę daję na doniczkę ale to do tych co znalazłam w necie że lubią wapno.
do belli
włókno kokosowe czyste (to prasowane w cegły) i sporo perlitu
Tellerko będą rosły - ja ostatnio natłumaczyłam się koleżance z Radomia jak ma sadzić hoje - i ona wszystko pokręciła i posadziła sadzonkę hoja multiflora dla mnie w czystym podłożu storczykowym - nie uwierzyłabyś jak dobrze rośnie (już jest u mnie)
Z moją hoją carnosa coś się dzieje. Liście zdecydowanie zjaśniały, nie zżółkły lecz właśnie zjaśniały i sa zwiędnięte (od spodu pomarszczone). W doniczce chyba są dwa pędy, ten drugi jest ok.
Nie przestawiałam - od roku stoi na południowozachodnim parapecie. Przy ostrym słońcu w południe przysłaniałam ją żaluzją na 2-3 godz., jak pozostałe kwiatki na tym parapecie.
Jeśli sprawdziłaś korzonki i wszystko jest OK, to ja bym się nie martwiła. W czasie wakacji trułam Probecie, że mam taki sam problem z australis - blednące i pomarszczone liście. Hoja trzyma się dzielnie i wkrótce, mam nadzieję, rozkwitnie na dwóch nowych kwiatostanach Nie przelewaj jej, ale też i nie zasuszaj.
Basiu, dołączam do zdania naszego forumowego speca od hoi, czyli Probety. Jeśli tylko mogę dodać coś od siebie, to spójrz, proszę (tylko b. dokładnie) czy na spodniej stronie liście nie ma maleńkiej pajęczynki (u mojej belli, bowiem była sama pajęczynka, a nie widziałam ani jednego przędziorka - pomogło opryskanie środkiem przeciwko przędziorkom i teraz rośnie bardzo ładnie).
P.S. Dawno nie zaglądałam na wątek hojowy, ale chcę podziękować przy tej okazji tym wszystkim, którzy poparli mnie i Probetę w kwestii naszej "działalności handlowej" na Allegro Naprawdę, nie jest to takie "szybkie, łatwe i przyjemne" jakby się mogło wydawać. Tych zaś, których ceny kłują w oczy, chcę poinformować, że zdecydowaną większość zysku (o ile będzie) przeznaczam na cel charytatywny (dociekliwym chętnie przedstawię szczegóły). A i nie widzę w tym nic zdrożnego, gdybym za tę nieopisaną kasę chciała wybudować willę na Riwierze
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach