Kochana, żebyś Ty wiedziała, ile mnie juz razy z domu wyrzucali
Do wszystkiego się człowiek może przyzwyczaić
Tym bardziej, że najpierw wyrzucają, a jak przychodzi pora obiadu, to łapki po prośbie składają
Mąż mnie na szczęście nie wyrzuca, ale nieustannie się dziwi, dlaczego na początku nie zaplanowałam wszystkiego tak, żeby potem już nie przesadzać. Naiwny
A sam posadził trzy małe iglaczki w grupie tak, że gałezie z jednego przechodzą teraz na wylot przez pozostałe, a drzewska się z tego porobiły 6-metrowe i to jest problem, a nie moje bylinki...
A z forum nie ma problemu, on zasiada przed tvn24, a ja- myk do komputera... Gorzej było przez pierwsze dni, po znalezieniu forum, bo usiłowałam przeczytać wszystkie stare posty i trochę to jednak trwało. W końcu odpuściłam, ograniczam się do bieżących i jest fajnie.
a mój nic nie posadził, o przepraszam hortensje i 3 thuje ...a wcale ich nie dogląda ,tylko bez przerwy się martwi co zmienię, i go zapędzę ,wolałby leżak ,telewizor i drzemka
_________________ "Kto czego nie doznał,nie zrozumie "... z Płocka,kłania się Basia
tylko bez przerwy się martwi co zmienię, i go zapędzę ,wolałby leżak ,telewizor i drzemka
To jeszcze bardziej przypomina mi mojego mezusia, a´juz myslalam, ze tylko ja mam takie problemy . Moze bede zlosliwa Basiu, ale powiem szczerze, ze pocieszylas mnie twoja wypowiedzia
_________________ wszystko sie moze zdarzyc-Wunder geschehen
........gdy glowa pelna marzen........
Ja żeby mąż nie marudził, że znowu przesadzam jakieś rośliny, kwiaty, krzewy... robię to kiedy On ma popołudniową zmianę. Potem na ewentualne pytania odpowiadam, że to rosło tutaj od ZAWSZE
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach