ojojoj !!! Uwazaj na siebie!!! nie nadwyrezaj sie jeszcze zbytnio!
Co do klientow.... Pracowalam tylko na poczcie ale..... Ale jak twierdzi moja przyjaciolka wszystkie "poczciary " sa upierdliwe
_________________ wszystko sie moze zdarzyc-Wunder geschehen
........gdy glowa pelna marzen........
A ja nadal jestem (choć przychodzi mi to z coraz większym trudem). I wcale nie są winni klienci, bo ci są w zdecydowanej większości spoko. Najgorsze są nasze władze, które myślą, że doba jest rozciągliwa jak guma, a nas zaczynają traktować jak niewolników.
A mnie to właśnie dobija, że pracuję w domu
W Polsce miałam porządną pracownię, wychodziłam z domu do pracy, przychodziłam z pracy do domu, i wszystko miało swój porządek. Pracując w domu nie jestem w stanie sobie powiedzieć "stąd dotąd pracuję, a potem zajmuję się domem" No i przez to życie się staje pokręcone
Jagna, masz rację, zwłaszcza że do swojej pracy potrzebujesz pewnie więcej miejsca. Ja jestem zadowolona, bo zawsze pracowałam po kilkanaście godzin na dobę i praktycznie na nic nie miałam potem siły. Teraz mam czas dla dziecka, domu, ogrodu...i na razie ograniczyłam się do tłumaczenia i lekcji. Nie wykluczam powrotu na etat, jak Pawełek podrośnie. Chociaż jak pomyślę o codziennych późnych powrotach do domu i możliwości korzystania z mojego lasu tylko w weekendy, to trochę mi żal.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach