Spokojnie. Na tym etapie sadzonka jest tak cienka, że poprowadzenie jej z pąka śpiącego nie spowoduje wykrzywienia pnia. Gotowa jestem się założyć, że na już rocznej rośłinie nie znajdziecie miejsca w którym ten pąk śpiący poszedł w pęd. Boczne i tak trzeba usuwać bez względu na to jak prowadzimy sadzonkę.
JeyDee, ale ona dość szybko przyrasta. Moja, mimo że chorowała, w ciągu sezonu wyrosła w górę o jakieś 50cm, a i tak w międzyczasie nieco ją skracałam.
Tak więc sobie tłumaczę - pierwszy albo i drugi rok robię pień, a następny rok (dwa-?) koronę, no a potem pozostaje mieć nadzieję, że akurat trafił się egzemplarz z tych dłużej żyjących... (bodajże tam było pięć lat jako górna granica podane), czyli jeszcze może z rok się nią zdążę nacieszyć
Trochę to bez sensu, ale jakoś się musi udawać. U nas sprzedawali takie drzewka w szkółce w sąsiedniej gminie. Były uformowane ze splecionych w warkocz 3 albo i 4 pędów. W sumie to niezły pomysł, bo i korona gęściejsza wtedy i mniejsza szansa, że pień się złamie (średnica pojedynczego pędu tworzącego warkocz nie przekraczała 5-7mm). Nie kupiłam jednak, bo jak dla mnie były za wysokie - sam pień miał od 1,5 do 2m i obawiałam się, że nie będą stabilne przy silniejszym wietrze. A prócz tego uparłam się, że sama sobie zrobię...
- przyślijcie więc dla mnie te gałązki i ja je ukorzenię Zobaczymy czy poradzę
Ale to chyba na wiosnę
Ja to wcale zdurniałam przez to forum dalej wszystko ukorzeniam np fuksje, a to przecież do zimy idzie a nie do wiosny Aż mnie martwi, że się ukorzeniają
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach