Wysłany: 18 Lipiec 2006, 16:57 zdecydowanie odradzam
odradzam kupowanie nawozu Pagon do roslin zielonych.
Kupilam go pare miesiecy temu, gdy dzis go otwarlanm uderzyl mnie okropny zapach wydobywajacy sie z butelki - polaczenie amoniaku i benzyny.. Nie wiem co sie z nim stalo, nawoz oczywiscie nie stal na sloncu tylko w szafce. Poza tym ma zdecydowanie za duzo azotu - to samo z tej samej serii do roslin kwitnacych - duzo azotu, malo potasu, malo zelaza.
Dodam tylko ze jest to "naturalny produkt hodowli dzdzownic".
Wyglada na to ze musze zmienic nawozy. Moze ktos cos poleci? Slyszalam ze Bioekor jest dobry.
najlepszy nawóz to guano ptaków morskich. Tyle, że trudno osiągalne. B. dobry nawóz, to odchody gołębie. Jednak trzeba je rozcieńczyć bo w naturze to jak koncentrat. Zawiera b. dużo azotu. Co niektórzy jednak ostrzegają, że: Gołębie odchody wywołują grzyb powodujący poważną dla człowieka histoplazmoze.
Dobrym nawozem może być krowieniec.
Więcej w linku:
http://www.gardener.republika.pl/nawozy.html
Nawozy gotowe w sklepach ogrodniczych i marketach nie zawsze pokrywają się z tym co pisze na opakowaniach. A markowe firmy niestety każą sobie za to płacić.
Więc nawożenie to też problem.
A ja stosuję nawożenie ekologiczne podpatrzone u zaprzyjaźnionych Norwegów. Podlewam swoje rośliny domowe wodą po gotowaniu warzyw.
Oczywiście warzywa muszą być gotowane bez soli, woda musi ostygnąć i musi być świeża (niestety, nie daje się długo przechowywać). Nawożenie to stosuję już 5-ty rok bez żadnej awarii.
Metoda ta nie nadaje się do nawożenia roślin błotnych typu papirus - roztwór nie może zalegać na spodeczku.
Najlepsze wyniki osiągam z żarłocznymi roślinami typu pelargonie - u tego gatunku przez cały sezon do podlewania używam wyłącznie w/w roztworu.
U mniej żarłocznych roślin nawożenie to stosuję tylko co 3-5 podlewanie.
Ile warzyw trzeba nagotować aby mieć dostateczną ilość nawozu np do poodlania zagonka?
Po drugie, czy nie szkoda tej wody? To świetny zaczyn na zupę. Po trzecie co z warzywami?
Ta metoda może jest i dobra ale tylko w przypadku nawożenia doniczkowego.
No na zagonek albo na ogródek to chyba nie da rady.
To się tyczy tylko doniczkowych. Chyba że masz dużą rodzinę która lubi warzywa.
Słyszałam że dobra jest woda z gotowania kalafiora lub brokuła. Z takiej wody zupy nie zrobisz.
Co z warzywami? A nie lubisz warzyw? Jak nie dasz rady zjeść to do chłodziarki.
Ile warzyw trzeba nagotować aby mieć dostateczną ilość nawozu np do poodlania zagonka?
Nie mam pojęcia. Działkę mam daleko od domu i tam stosuję do nawożenia nawozy zielone i kompost.
Roland napisał/a:
Po drugie, czy nie szkoda tej wody? To świetny zaczyn na zupę. Po trzecie co z warzywami?
Wprost przeciwnie - nawet nie zużywam wszystkiej wody i wylewam resztę do zlewu. Latem codziennie są gotowane warzywa a rośliny (prócz balkonowych) podlewam co 3 dni.
Nie gotuję warzyw specjalnie na nawóz a tylko wykorzystuję wodę, która inaczej byłaby wylana.
Roland napisał/a:
Ta metoda może jest i dobra ale tylko w przypadku nawożenia doniczkowego.
noo, to się wyjaśniło. Jeśli do doniczek/korytek, to w porządku. Tyle wywaru można poświęcić.
Teraz siedzą na działce, więc obracam się w trochę większym towarzystwie roślin, dlatego ta sugestia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach