Bardzo podobają mi się papryczki ozdobne. Jednak wolałabym je sama sobie wyhodować z ziarenek. Czy ktoś może póbowałam sam wysiewać i hodować takie papryczki? Gdzie kupuje się ich nasionka i jak się należy roślinkami opiekować?
Papryczki kupuję wczesna wiosną w sklepie ogrodniczym. Niestety, nie ma w ofercie takich odmian, jakie potem można spotkać w kwiaciarniach. Wysiew ok marzec/kwiecień. Może być zwykła ziemia ogrodowa. Gdy roślinki mają dwa właściwe liście należy przesadzić do nowych doniczek. Podlewanie wprost proporcjonalne do ilości światła. Latem możesz wystawić rośliny na balkon lub taras. Same się rozkrzewiają, nie potrzeba przycinać. Trzymając roślinę w domu należy jej pomóc w zapylaniu kwiatów. Trzymana na balkonie świetnie radzi sobie sama. Musisz liczyć się z tym, że możesz nie uzyskać tylu owoców jak na roślinach kupionych w kwiaciarni. Gdy papryczki dojrzeją możesz wykorzystać je w kuchni ale uwaga, są piekielnie piekące. Możesz też zebrać nasiona i wysuszyć, będziesz miała na przyszły rok.
Pozdrawiam
W zeszłym roku zakupiłam paprykę ozdobną w kwiaciarni. Zebrałam trochę nasion z dojrzałych owoców i w tym roku sama wysiałam do doniczki. Dość szybko kiełkuje i rośnie, więc jeśli zdobędziesz nasiona, to z hodowlą nie będzie raczej problemów. Na razie nie mam jeszcze owoców, tylko kwiaty i nie wiem czy zdążą się zawiązać, bo dość późno ją wysiałam.
Faktycznie papryczka jest bardzo ostra i piekąca...ale może być niezłym dodatkiem do pikantnych sosów...samej na surowo nie polecam
Dostalam wiosna dwie sadzonki od znajomej tesciowej, wlasciwie to Mama dostla, ale sie podzielila Tak wiec mi moge nic jeszcze powiedziec o wczesnych fazach uprawy.
Postawilam na poludniowym, kuchennym oknie - niestety nie mam innego.
No i rosly cale lato jak szalone. Mocno podlewane, wlasciwie to caly czas staly w wodzie. Postawilam je na dosyc duzych podstawkach i wode lalam w podstawek. Musialam uzupelniac codziennie, inaczej po 1-2 dniach liscie wiedly. Na szczescie od razy wtedy podlewalam i sie podnosily od razu, nie bylo przy okazji strat. Podstawa jednak bylo zasilanie. Co dwa tygodnie, jak w przepisie, nawoz do roslin zielonych. I czasem jeszcze zraszalam, zwlaszcza w czasie upalow.
Jak zaczely kwitnac to troche mialam stracha, ze cos jest nie tak, bo sie owoce nie chcialy zawiazywac, poczatkowe kwiaty opadly. Zaczelam kombinowac, stad mi wyszlo z tym zraszaniem - stwierdzilam, ze moze cos pomoze. No i pomoglo, zaczely sie zawiazywac owocki, jednak potem doszlam do wiosku, ze to nie mialo znaczenia. Moj egzemplarz wytworzyl ogromne ilosci kwiatow i tylko niewielki procent z tego ewoluowal do fazy owocow i lepiej tak, inaczej roslinka zlamalaby sie po prostu pod ich ciezarem. Cale mnowstwo kwiatow po przekwitnieciu opadlo. I potem niezaleznie od tego czy cos robilam czy nie zawiazywaly sie owoce. Najciekawsze bylo jednak to, zekoncem wrzesnia znow zaczely kwitnac i pojawiac sie nowe owoce. Efekt teraz jest taki, ze na jednym krzaczku sa i czerwone i zolte egzemplarze.
Same owocki sa powiedzialabym, piekielnie piekace. Mialam mala przygode z nimi. Ostatnio u Mamy "robilysmy" nasionka. Wyluskalam nasionka z dwoch owockow, oczyscilam ladnie. Nie moglam jednak od razu umyc rak (chwilowe klopoty z woda). Dotknelam przypadkiem wargi, zeszla mi w tym miejscu skora..... A jak po umyciu po pieciu minutach rak siegnelam do oka, zeby przetrzec to tez przez chwile pieklo.... Nie polecam wiec nikomu uzywanie tej papryczki nawet w salatkach, no chyba, ze ktos lubi wrazenia ekstremalne
A co do sadzonek to zamierzam sobie sama nasionka uzyskac z moich egzemplarzy, chetnie sie podziele. Prosze o kontakt.
Jutro zamieszcze zdjecia moich papryczek, juz troche pozno i zdjecia robione noca nie wychodza szczegolnie dobrze.
Ja miałam posadzoną papryczkę Chili w namiocie i w ogródku pod gołym niebem w pełnym cieniu.
W namiocie urosły bardzo duże krzakory i owoców było tyle, że obdzielałam nimi wszystkich w ogrodzie kto chciał.
Ta rosnąca w pełnym cieniu nie była aż taka efektowna ale owoców też zawiązała sporo jak na takie ekstremalne warunki uprawowe.
Jak obiecalam tak i wklejam zdjecia do moich papryczek. Byly robione wczoraj, wiec juz nie wygladaja szczegolnie efektownie, pogubily juz duzo lisci. W koncu jesien juz.....
Hmm, znaczy, bedzie mi toto roslo na przyszly rok? Przetrwa zime? Zawsze myslalam o papryczkach jako o roslinkach jednorocznych. Bylam przekonana, ze teraz jak zgubia listki to juz sie nie podniosa na przyszly rok....
I owszem maja zdrewniale lodyzki, calkiem twarde. Przytne.
Juuupi, beda rosly i za rok!! Dziekuje za oswiecenie
Ja też traktowałam papryczkę jako roślinę sezonową.... Dobrze wiedzieć A tak przy okazji to całkiem fajnie wyglądaja takie różnokolorowe na jednym krzaczku..
Dlatego roznokolorowe, bo niedojrzale jeszcze A to dlatego, ze kwitla dwa razy. W lipcu i te owocki sa juz dojrzale, niektore zaczynaja zasychac i drugi raz we wrzesniu i te owocki sa jeszcze zielone.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach