Dzieki wszystkim za porady.
Mysle ze Wasze doswiadczenie i profesjonalizm pozwola mi w przyszlosci uniknac takich niespodzianek ze strony roslin.
Pozdrowionka i papatki.
Wysłany: 15 Sierpień 2006, 22:01 jakieś nowe "choróbsko"...
Mam nowy problem ze swoimi pelargoniami. Zauważyłam dziś takie zmiany jak na załączonych zdjęciach. Występują one tylko na młodziutkich liściach na szczytach pędów (nawet na tych jeszcze nie w pełni rozwiniętych). Chorują na razie tylko pelargonie na wschodnim oknie.
Proszę, poradźcie, co to może być i co z tym robić ?
Zrób oprysk jeśli jeszcze nie zrobiłaś. Oberwij wszystkie chore czubki i poczekamy na następne. Powinny być już zdrowe. Bo to co widać to kontynuacja tego co było tylko zielona część się rozrasta i rozrywa tą martwą tkankę.
Miałam to samo na swoich kwiatach. Dostałam środek na pleśń, taki proszek do rozrobienia. Ale uczulali mnie na jedną ważną rzecz. Żeby usuwać te chore części jak najszybciej i najlepiej palić.
Zauważyłam, że niektóre z liści moich pelargonii zaczynają się powoli przebarwiać z zielonych na rdzawo-czerwone. Na razie występuje to tylko u rabatowych, bluszczolistne - bez zmian. Czy to normalne, swoiste dla tej pory roku ? Dodam, że kwitną jeszcze dość obficie.
Na zdjęciach widoczne są też ubytki wygryzione latem przez dorodne zielone gąsienice. Część z nich usunęłam ręcznie, jednak nie bardzo mi to odpowiada ze wzgl. estetycznych, poza tym od wyszukiwania gąsienic łamią się nieraz liście i pąki. W związku z tym proszę o podpowiedź na przyszły sezon - jak pozbyć się tych nieproszonych lokatorów ? (opryski ? ale czym ?)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach