Róży (tej, co w marcu przywiozłam z Polski) coś się poprzestawiało i wypuściła pączka. Miała dwa kwiaty w czerwcu. Oba jej skubnęłam jak się otworzyły, bo ta róża to właściwie dopiero jedna gałązka.
A na brzegu ścieżki, gdzie wywalam kamienie, zakopałam garść nasion ze złocienia. W nadziei, że wiosną coś wykiełkuje. No i powschodziło teraz
A liliowe przedszkole rozszalało się. Kiełki są codziennie większe. Na razie wszystko siedzi w pojemniku, zawinięte w folię. Nie mam pomysłu jak z tym dalej postępować.
Zoe, jak babcie kocham, czytałam od deski do deski! Tylko, że pewnie zapamiętałam tylko to, co mi było na daną chwilę potrzebne i później żyłam w przekonaniu, że to już była cała instrukcja... Tak więc biję się w piersi i raz jeszcze dziękuję !
Dziękuję... szczególnie za słowo "ogród"
Wczoraj miałam taki dzień, że drugiego takiego nie chcę... Komputera nawet nie było kiedy włączyć. W telewizji nic nie mówili o mrozie w nocy, od 2 dni piękne słońce, a tu rano wszystko było białe... Na wiariata wysadzałam cebulki i zabezpieczałam rośliny. Z "półki" pod lilie wywaliłam chyba ze 20 wiader kamieni. Wszystko na szybko i mało co sobie karku nie skręciłam bo oczywiście poleciałam na dół. Moja wina - nie uważałam i potknęłam się. I oczywiście ten łokieć, co był ostatnio zwichnięty i tym razem najbardziej oberwał. Coś chrupnęło i spuchł. Dziś już jest lepiej, a plus całej sytuacji taki, że łokieć się trochę naprawił, bo po ostatnim zwichnięciu nie prostował się do końca a od wczoraj się prostuje już prawie całkiem Mąż nic nie wie, a przebieram się w łazience bo na udzie mam taaaką cudną tęczę i ppodrapana jestem jak po wojnie...
Przymrozek przetrwała bez uszczerbku sałata, pietruszka, koperek. Kwiatkom oberwało się trochę, ale paprykom konkretnie. Mają liście jakby je ktoś oblał wrzątkiem. Słodkie papryki zerwałam wszystkie. Ktoś (Mirosława ?) chciał nasionka fioletowej i pikantnych "siedmiu braci". Fioletową podsuszę nasionka i wyślę, ale nie wiem czy im ten mrozik nie zaszkodził i czy wzejdą... Pikante są w skrzynce więc wyniosłam na poddasze, ale czy im też nic nie będzie w nasionka, to nie wiem... Najwyżej nie wzejdą Nad sałatami zbudowałam "szklarnię". Może zdążą urosnąć na tyle, żeby się nadawały do jedzenia ? No i jakieś sałatki co się dookoła porozsiewały też prowizorycznie pozabezpieczałam. Dzisiaj ciąg dalszy cebulkowania - obsadzam "grządkę" porzeczkową. I mam mnóstwo pościnanego zielska do wrzucenia na kompostownik. Do boczniaków zajrzałam - widać po pieńkach, że coś się dzieje, że grzybnia żyje. Ale czy w tym roku będą grzybki? Zobaczymy.
Ja mam zapisane, że złotokap, papryczki (cholercia, nie mam czy fioletowa czy pikantne), kaki i mikołajek... Ale moglam pokrecić... Nie wiem co to michałki... Mam marcinki, ale tego nie wystawialam bo dopiero dostalam sadzonki...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach