Ja zimą wszystkie kwiaty podlewam oszczędniej, bo mam dosyć chłodny pokój (zwłaszcza nocami). Nie jestem niestety ekspertem, robię to tak intuicyjnie. Z tego co czytałam, o właśnie...coś takiego znalazłam w "Moim pięknym ogrodzie"
Tak macie rację taki nośny watek jest u nas nieobecny.
Ja mam trzy odmiany, w tym jeden z pstrymi liśćmi. Pokażę przy okazji.
Przechowuję na nieogrzewanym strychu ,najstarszy. Ten już jest zdrewniałym drzewkiem więc odporniejszym. Pstry na nieogrzewanej werandzie, tu jest widniej i odrobinę cieplej, bo południowa wystawa. A całkiem młodziutki biały , będę trzymać w czasie mrozów w domu, a teraz jest na strychu.
Lilu ten artykuł jest mylący w sprawie przycinania. Ja przycięłam wszystkie po wniesieniu do domu, z prostej przyczyny, aby zajmowały mniej miejsca. Ścięłam około 1/3.
Ten biały przycięłam mocno, bo młody i chciałabym ,aby się rozkrzewił.
Przycięcie wiosną spowoduje opóźnienie kwitnienia, oleander nie zakwitnie przed 20 lipca. To jest mój orientacyjny termin.
Nie wiem na ile wytrzyma mój oleander ten na strychu.Tegoroczna zima byla łagodna.
Czytalam w piśmie kwiaciarskim i nawet bylo zdjęcie oleandra zimującego na dworze, ale to było południowa zaciszna wystawa i południe kraju i kilkunastoletnie drzewko.
Mamy oleandra o jasnych kwiatkach (tak blady róż że prawie białe) w metalowej beczce i on na zimę wędruje do garażu. Zdarza się, że nocą spadnie tam temperatura w okolice zera lub kapkę niżej. Ale jest jasno. Podlewam jak wyschnie ziemia czyli rzadziej niż raz na tydzień. Mamy też kilka młodych o czerwonych kwiatkach w ziemi na zewnątrz. Zeszłoroczną zimę spędziły bez osłaniania, ale była łagodna. Śniegu mało, poniżej zera było nie niżej niż -6 i to tylko kilka dni. Mój miejscowy chłop twierdzi, że one normalną zimę też znoszą i nic im nie jest. Fakt, że wzdłuż autostrad rosną tu oleandry. Targa nimi wiatr, osiadają spaliny, w zimie pada śnieg, a one w czerwcu kwitły jak głupie.
JeyDee myslę ,że na chlodniejszym parapecie możesz go postawić, jak ziemia przyschnie/wizualnie/ to podlać nie zimną wodą. Musi się zakorzenić. Nie martwić się o wilgotne powietrze. Może być na słonecznym parapecie, bo jakież to teraz slońce. Bez nawożenia, bo świeża ziemia. Wiosną zobaczysz, jak ruszy , to nawóz, może być uniwersalny.
A myśl o tym, że gdzieś oleandry rosną w charakterze przydrożnych krzaków nie poprawia mi samopoczucia
Zobaczymy Twoje samopoczucie w czerwcu, jak wrzucę fotkę
A tak serio... pisałam o tym, bo u mnie zima jest jak w Polsce. Temperatury są nieco wyższe ( ale tylko nieco, mróz też bywa i -10 ale już -16 sie nie trafia) za to wiatr mam tu przeokrutny, zwłaszcza zimą. Wychodząc na dwór czuję się jak jesienią czy zimą na pomorzu w Polsce. Więc warunki zbliżone. Tylko światła mam dużo więcej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach