Tellerciu- dół to wypukła część bulwy, z niej wyrastaja korzonki. Wiosną czyszczę bulwy z pozostałości starych korzeni i wsadzam do nowej ziemi
A napisałam -pewnie- bo nie wiadomo czy młoda bulwka przetrwa pierwszą swoją zimę.
Ago- nie dostałaś odpowiedzi? brzmi - jak na razie -nie
Te bulwy ze wszystkich stron sa okrągłe.. i właśnie takie pozbawione korzeni mnie wiosną zmyliły. Teraz widzę za to, z ktorej strony powyrastało więcej korzeni Zostawię troche tych korzeni, żeby wiedzieć na wiosnę
Ja też wsadzę do nowej ziemi... a mówię o czymś innym - miałam te gloksynie w takich balkonowych skrzynkach (no z niewiedzy blondynki, bo myślałam że to sa balkonowe kwiatki) - i teraz widzę, że te korzonki naprawdę zupełnie niedaleko od bulwy sięgnęły. Mialy bardzo dobrą, bogatą ziemię... więc resztę tej ziemi chyba zuzyję jako dodatek do innych roslin przy przesadzaniu.
Jeśli gloksynia wypuszcza młode listki (ale jakieś takie mizerne) to mogę ją zasuszyć "na siłę". Czy czekać aż sama raczy odpocząć (a chyba na to się nie zanosi). Czy mogę takie z listkami wynieść do piwnicy i nie podlewać?
Pozdrawiam
A ja mam takie pytanie. Czy jeśli bulwka jest malutka powstała z liścia posadzonego niedawno to czy powinnam ją przezimować już w tym sezonie? Czy jednak trochę podlewać?
Gdzieś czytałam że do pierwszego kwitnięcia nie powinno się zasuszać.. A jak już przekwitnie to wtedy..
_________________ "...widzieć pare bobrów, przytulonych nad potokiem,
nie zabijać ich więcej, cieszyc się widokiem,
nie wyjadać ich wnętrzności, nie wchodzic w ich skórę,
w porę zwalczyć instynkt łowcy, wtopić w naturę..."
Kiedyś tam (w 1. części) zadałam to pytanie i odpowiedź którejś Guru była taka jak Tellerki (znaczy bardziej zdecydowana ) - małą bulwkę należy przez pierwszą zimę hodować, żeby na wiosnę miało co zakwitnąć
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach