Wysłany: 8 Wrzesień 2006, 20:58 Kwiaty w dziecięcym pokoju
Witam:)
Jakie kwiatki dać do dziecięcego pokoju? Pokój córki ma zachodnie okno i przeważnie jest tam sporo słońca. Zależy mi na tym, żeby wybrać jej kwiaty o korzystnym oddziaływaniu, nietrujące, takie które będą miały dobry wpływ na jej samopoczucie. Co radzicie?
Tak na dobrą sprawę postaw co chcesz. Bo nawet te które wydzielają sporo jonizowania dodatniego to w stosunku do oparów wydzielanych z mebli, dywanów, farb i klejów to jak 1 do 100milionów. Zatem wszystkie bajki o złym oddziaływaniu roślin włóż między bajki. Powąchaj pastę kórą nasączone są ścierki do kurzu. Jak myślisz co tam tak pachnie? Nie jestem chemikiem z zawodu ale wiem, że jest tam pól tablicy Mendelejewa. A przecież nikt nie rezygnuje z takich udogodnień które "nie wzbijają kurzu" tylko go likwidują.
Szanuję Twoje zdanie, Zoe.
Ale nie do końca się z nim zgadzam. Idąc tym tokiem myślenia nie ma większego sensu np. wyjeżdżać w góry, bo co znaczą te trzy dni na zdrowym powietrzu, jak przez resztę roku wdycha się spaliny i je niezdrową żywność. Albo po co unikać wysoko przetworzonej żywności, jak i tak woda w naszych kranach śmierdzi chlorem, itd....
Zadając to pytanie miałam nadzieję usłyszeć od Was rady typu: "tego kwiatka nie dawaj, bo jego sok jest trujący", albo "wstaw tego, bo znakomicie pochłania wszelkie wyziewy z urządzeń"...
Ale może jeszcze nic straconego:) Może wypowie się jeszcze ktoś, kto ma w tym temacie doświadczenie lub wiedzę?
Fikusy , kalanchoe, klivia - to rośliny które mogą zaszkodzić. Gwiazda betlejemska to też roślina wydzielająca szkodliwy sok. Myślę że jak jest małe dziecko to niepożądane są również kaktusy ze względu na ciernie a tym bardziej opuncje, których ukłucie jest naprawdę bolesne.
Paprotki bardzo śmiecą ale mogą być. Może jakaś maranta albo kalatea. Zielistki, reo meksykańskie, bluszcze. Myślę że nie juka i nie dracena, oraz nie palma bo może dziecko ukłuć się w oko ostro zakończonym liściem. Może jakieś fiołki alpejskie albo afrykańskie. Mogą być liothopsy (żywe kamienie).
Dziękuję Ci Gagatku - to już jakiś punkt wyjścia:)
Wstawię wszystkie, które poleciłaś (bo akurat mam) oprócz reo (no chyba że jako wiszące), bo ostatnio mocno podrażniło mi skórę przy podlewaniu - nadłamał się jeden listek, a ja zanim umyłam ręce to odruchowo założyłam sobie opadające włosy za ucho, dotykając policzka. Trzy godziny chodziłam czerwona i swędząca..:)
bluszcze nie polecam bo sa trujace,najlepsze sa paprotki, jakis fiolek afrykanski,a ile dziecko ma lat,bo jak juz starsze i wie ze kwiatkow sie nie je to masz wiekszy wybor,
_________________ gefaehrlich
Beeilen wir uns die menschen zu lieben,,,dir zu liebe
No ona już wszystko wie, co można a co nie, ale to jej nie przeszkadza żeby się czasem do tego nie stosować:) Ma prawie 3,5 roku. Tylko że bardzo lubi kwiatki i ciągle by ich dotykała, szukała nasionek, "patrzyła co tam jest", itd:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach