moze ma za mokro. wiele z aroidow, mimo, ze sa to rosliny tropikalne nalezy podlewac dopiero jak 4/5 podloza przeschnie. istotnym czynnikiem oprocz temperatury powietrza jest jego wilgotnosc, im wieksza - tym lepiej
Bardzo dziekuje za odpowiedz
Nie sadze, aby mial za mokro, zanim podleje sprawdzam ziemie(na glebokosc palca .
Kwiat nie stoi w blocie. W zasadzie to zaraz po podlaniu ziemia jest tylko wilgotna a woda splywa do podstawki.
Masz możliwość zrobienia zdjęcia?
To wygląda tak, że pojawiła się jakaś choroba bo roślina jest osłabiona.
Te żółtawe liście mogą być z powodu braku składników w ziemi. Bo chyba nie pamiętasz jaka to ziemia i czy były w niej nawozy.
Krzywdy nie zrobisz jak dodasz do podlewania florovitu, a plamy na liściach ochlap Dithanem. Kupisz w sklepie ogrodniczym. I postępuj dokładnie wg instrukcji. Chodzi o to, że mocniejszym stężeniem skrzywdzisz kwiatka. Liści zaatakowanych już nie uratujesz ale chodzi o te zdrowe. I daj znać co zamierzasz i ewentualnie o efektach.
:-) Bardzo dziekuje za odpowiedz
Nie sadze, aby mial za mokro, zanim podleje sprawdzam ziemie(na glebokosc palca .
Kwiat nie stoi w blocie. W zasadzie to zaraz po podlaniu ziemia jest tylko wilgotna a woda splywa do podstawki.
Czy na dno doniczki dałaś drenaż? Tu może być problem, bo jeżeli nie to nawet jak górna część podłoża jest sucha, na dnie może być jeszcze sporo wilgoci. Żółknięcie i zasychanie końców liści skrzydłokwiatu świadczy właśnie o stałym przemoczeniu korzeni. Na Twoim miejscu wyjęłabym delikatnie roślinę z ziemi i sprawdziła czy na dnie nie zbiera się za dużo wody. Pisałać, że nawoziłaś ostatnio w listopadzie, to trochę mało. Spóbuj podlać go nawozem, na początek radzę zacząć od biohumusu, nie ma niebezpieczeństwa przenawożenia.
Wysłany: 9 Marzec 2006, 17:49 Mój mały nieszczęsny skrzydłokwiat
Najlepsza metoda na skrzydłokwiata: Złapać doniczkę i otworzyć okno. Czy to to rośnie u kogokolwiek w poprawny sposób? (Mówiąc kogokolwiek mam na myśli kogoś, kto nie umie się zajmować roślinkami) Mój kochany kwiatuszek zaczął puszczać nowe listki na wiosnę, ale jeden z nich ma już zbrązowiały czubek (ok.0,5mm - pod lupą go oglądałam )
Zraszam go codziennie (bo za sucho mu jest), męczę się w dusznym pokoju (żeby przeciągów nie było), podlewam wyjątkowo regularnie (ale staram się nie przelewać).
Co mam jeszcze zrobić?
Otworzyć okno.
Od czasu do czasu dokopać komuś na forum. Przecież masz prawo się z czyimiś wywodami nie zgadzać.
A jak już dokopiesz to zwyczajnie przywołaj tzw. zdrowy rozsądek on jest najlepszym doradcą jeśli masz kilka sprzecznych "orzeczeń".
Kiedy czytam książki bardzo często znajduję różnice a ty chcesz aby amatorzy jej nie mieli.
Przeczytaj post w którym odpowiedziałam Zebrzycy w dziale gdy roślina choruje. Tam napisałam o moim pomyśle z małą encyklopedią i napisz co o tym myślisz.
Dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Juz zrobilam zdjecia i wstawie je jutro . Nie pamietam, czy dalam drenaz, ale raczej tak. Na wszelki wypadek wyjme go z donicy i sprawdze czy nie ma przemoczonych korzeni.
Jeżeli kogoś obraziłam to przepraszam, nie miałam takich intencji Być może źle mnie Pani zrozumiała...
Po prostu skrzydłokwiat wpędza mnie w depresję (chyba nie tylko mnie), ja o niego dbam, a on obumiera Chyba zacznę hodować bluszcze - nie podlewam, a rośnie
Gość
Wysłany: 10 Marzec 2006, 19:54
Czasem rośliny mimo naszych starań po prostu nie chcą rosnąć, a czasem zakupione rośliny są słabe i nie mają "siły" przystosować się do warunków domowych. Moja znajoma ma kilka sztuk skrzydłokwiatów, które wyhodowała z jednej sadzonki, którą dostała kilkanaście lat temu, a druga w podobnych warunkach (światło, nawożenie itp.) nie może utrzymać ani jednej sztuki. Tak to bywa.
Ja starałam się tylko odpowiedzieć ci w twojej tonacji.
Więłam twoją wypowiedź jako tzw. czarny humor i próbowałam się do niego dostosować.
Nie jestem więc urażona.
Co do kwiatka. Wzięłaś się za uprawę rośliny pochodzącej z zupełnie innego klimatu, z zupełnie innych warunków środowiskowych. W domu nie zapewnisz takich warunków. To czyni tą uprawę trudną. Dlatego tak cenne są obserwacje ludzi którzy podobnie jak ty uprawiają ten kwiat. Do tego dochodzą jeszcze właściwości osobnicze. Nie miej do siebie takich pretensji. I dziel się z nami swoimi uwagami, bo może inni skorzystają.
A tak pół żartem, są jeszcze dwie rośliny, których niezwykle trudno zniszczyć/nie tylko bluszcz/. To przede wsystkim tzw. Żelazne liście i Sansevieria.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach