no, to fakt, nawet jeśli wymyją te ręce w 7-dmiu zmienianych wodach z cytryną, to i tak jakoś dziwnie mi się robi jak patrzę na te długie paznokcie nie do końca czyste pod płytką i formowanie kulek z ryżu i grzebanie palcami w sosie. Trudno się do tego przyzwyczaić
Ej, Wy tam... !! Ja właśnie zjadłam kanapeczki Mąż kroił bagietkę i robił tościki, więc odpadł problem strony I nie pytajcie, czemu tak skandalicznie późno jedliśmy śniadanko - wczoraj było kolejne wesele Nie wiem, doprawdy, dlaczego ludzie organizują romantyczną z założenia ceremonię w październikowo - listopadowej plusze, wichrach (bez mała), deszczu...
To znaczy - wiem... Ale nie powiem
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Od wielu już dni zastanawiam się czy mam kolejną obsesję czy też mogę szumnie nazywać się hodowcą-hobbystą.
Dla przykładu, wchodząc pierwszy raz do nowego pomieszczenia, robię kontrolny look na stojącą tam roślinność. Za drugi razem zastanawiam się czy uszczknięte gałązki ukorzenią się. Siedząc w pracy wpatruję się w doniczkę i zachodzę w głowę czy, wyniesienie rozmnóżki będzie uznane za kradzież czy też nie (w końcu nie wynoszę całej roślinki, z doniczką podstawką i serwetką na której stoi, tylko kawałeczek, przyczyniając się do ekspansji kwiatka na nowe tereny, a więc walnie mu się przysługuję ) Jadąc autobusem skupiam się na parapetach okien mijanych domów, w celu wnikliwej obserwacji zielonych okazów. Jedząc owoc myślę jakiej skaryfikacji muszę poddać nasionko by otrzymać siewkę. Doszło już do tego, że zaczynam oceniać ludzi na podstawie roślin, które hodują. I na samym końcu listy dodam, że przemalowałam sypialnię na zielono, tłumacząc że to taki kojący kolor.
Czy ktoś ma podobne objawy?
a problem szczepek męczył mnie trochę i zapytalam mojego spowiednika o to .. otóż tak.. miłe Panie i Panowie mi odpowiedział.
Pobranie szczepek z plantów, terenów wspólnych, bez niszczenia rośliny nie powinno kradzieżą, ani grzechem. Oczywiście jesli nie wynosimy całej rośliny, tylko małą szczepkę z dużego okazu.
Ze sklepów, kwiaciarni.. czyli z miejsc, gdzie takich roślin uszkodzonych nie można potem sprzedać i właściciel ponosi straty jest kradzieżą.
Kiedy jednak obok doniczek leżą odłamane kawałki to zabieram je do koszyka bez wyrzutów sumienia. Dla sklepu są to już przecież śmieci.
A z domów prywatnych? Jak myślicie?
_________________ Wczoraj jest historią
Jutro - tajemnicą
Dzisiaj jest DAREM.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach