Gigar robi rozpęd na tylnych łapach trzy podskoki .... i już nie zdąża naskoczyć na Pipunię bo ona w klatce dawno. Od czasu do czasu robi bach bach bach w głowę, a ona tylko burka na niego No i taka oto ta miłość
Acha, jak się czasem Gigar zapomni to podejdzie i 3 razy poliże ją po łepetynce, ale zaraz następuję podskok i straszenie i zwiewanie do klatki
eee, bez przesady to nie kot fenomen.
dziś mi zginął na chwilę (bo on przebywa tylko ze mną, gdzie bym nie była, nawet z kuwety korzysta tylko wtedy kiedy pójdę do łazienki w jakimś celu ), no więc szukam kota, a on w wannie (chyba zdziwiony że tu wody dziś nie ma)
Obejrzałam sobie jeszcze raz. Piękny, naprawdę. Jest bardzo przecież podobny, a jednocześnie zupełnie inny niż mój pyzaty Czechulo. Ma piękne oczy.
Moniq, my mamy niemal identyczne głosy, wiesz? Ty i ja.
Szkoda, że filmik krótki. Bardzo bardzo egzotyczny ten Gigarek. Szalenie mi się podoba.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Rano byłyśmy weterynarza. Obejrzała ją dokładnie (Boże, kolejka niczym u mnie w pracy ) Niepokojący jest ten wyciek z pochwy. Sioo w nocy musiała zrobić gdzieś w mieszkaniu, bo kuweta czysta (zlikwidowałam daszek, może dziewczyna załapie, że to WC, bo przeniosłam jej kupsko z kanapy do kuwety - chodź włazi do niej i siedzi, mimo kooopy). Koopa była piękna, gdzie... na kanapie. Trzeba kupić neutrolizator zapachów...
Dostała dwa zastrzyki (antybiotyk i jakiś witaminowy) i umówiłyśmy się na jutro rano. Jeśli się da, jutro zrobimy USG (ogólnie j. brzuszna + babskie sprawy) + ew. krew i mocz. No i się jakoś umówimy na sterylizację. U mnie kosztuje ona 200 zł, ale jak mus to mus. To, tyle... Florcia, teraz siedzi w łazience i popatruje...
PS. Był jeszcze mały pawik w przedpokoju, ale to się nie liczy...
Ja swym królikom wkładałam do kuwety także chusteczki higieniczne nasączone ich sioośkami. Pomogło. Biedna Florcia myśli sobie pewnie, że to tam w kuwetce jest jej jedyny stały dom. Tam dom mój, gdzie sioośki moje... Smutne to, ale kocina jest pewnie mocno zdezorientowana przeprowadzkami. Zauważa, że tylko pudełko z odchodami się nie zmienia, tylko to jest stałym elementem jej życia. A że każde stworzenie potrzebuje stałości - garnie się biedactwo do tej nieszczęsnej kuwety. Gdy usiłowaliśmy "przeprowadzić" do nas, na nowe mieszkanie Barusia (psa, który w efekcie przeprowadzić się nie pozwolił i pozostał u moich rodziców) to przez wiele dni nie odstępował on swego dywanika... Wychowywał się przecież przy mnie, przez całe życie, codziennie bawił się z moim mężem, a jednak to dywanik był tym elementem, który kojarzył mu się ze stałością. Myślę, że Florcia potrzebuje paru tygodni, by wszystko sobie poukładać, przylgnąć do Was, znowu poczuć się bezpiecznie i uświadomić sobie, że jest u siebie. Wszystko będzie dobrze. Trzymamy kciuki i łapki.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach