W szkole, w literaturze najbardziej lubiłam Pozytywizm, dlatego uwielbiałam "Lalkę", "Nad Niemnem", "Rodzinę Połanieckich", "Ludzi bezdomnych" itp. itd.
To mi zostało chyba do teraz.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Oj, a dla mnie pozytywizm był cokolwiek niestrawny, na czele z Żeromskim
Przy czym do Pana Stefana mam uraz nie z powodu jego twórczości, a głównie dlatego, że dane mi było chodzić do szkoły jego imienia w latach 70-tych Bardzo "pilnej" szkoły Co tydzień poniedziałkowy apel, z fragmentem patrońskiej twórczości, że o okolicznościowych akademiach nie wspomnę W takich okolicznościach trudno kogokolwiek polubić młodemu człowiekowi
Ejże, PRZEZ WAS przypomniała mi się moja przygoda z lekturą
Otóż będąc młodą damą spędzałam wakacje u ciotki, na zadoopiu koło Piły. W ramach rozrywki ciotka zaproponowała kilkudniowy pobyt "w mieście", w mieszkaniu po dalekiej krewnej, niedawno zmarłej zakonnicy (!).
No to pojechałyśmy. Mieszkanie okazało się zdumiewająco normalne, z mnóstwem książek, tyle że... wszystkie o tematyce religijnej. Pismo Święte w dwunastu wersjach, żywoty świętych, historia chrześcijaństwa na sto sposobów etc. etc....
Ze dwa dni wytrzymałam bez czytania, trzeciego ruszyłam w regały w poszukiwaniu czegokolwiek, co będę w stanie strawić.
A teraz wyobraźcie sobie moją twarz, kiedy pomiędzy owymi "świętobliwymi" wydawnictwami, niczym purpurowy kwiat na bagnie, zobaczyłam.... "Dzieje grzechu" mistrza Żeromskiego .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach