Witam! Równiez mam ten sam problem:( wiem ze jest to wina braku światła i nadmiernie wysuszonego powietrza spowodowanego ogrzewanie) ponoś najlepiej przestawić roslinke w chłodniejsze miejsce Pozdrawiam
Zimą, brak światła to fakt. Czasem nie ma gdzie przestawić paprotek.
Trzeba również pamiętać, że rośliny pozbywają się wtedy najstarszych i "mizernych" liści kierując te składniki jakie mają do najmłodszych. Przecież paprotka rośnie okrągły rok. Okrągły rok musi mieć "co jeść".
Przy ograniczonej fotosyntezie trzeba przynajmniej raz w miesiącu roślinę zasilić nawozem. Ja to robię raz w tygodniu, ale daję 1/4 normalnej dawki nawozu w płynie. Poza tym dwa razy do roku usuwam z paprotki najstarsze liście. Wiosną robię to pod koniec lutego lub na początku marca. Po takiej kuracji odchudzającej rośliny przesadzam lub tylko wymieniam część ziemi na nową. Roślina pozostaje w tej samej doniczce.
Pozdrawiam Zoe
Witam. Mam dwie paprotki, i obie zimą tracą bardzo dużo liści. Na pewno to nie jest wina suchego powietrza, może raczej zbyt wilgotnego. Obie stoją w pobliżu południowego okna. Codziennie zbieram kilka garści uschnietych lisci. Jak pójdzie tak dalej nie doczekają wiosny. Staram się podlewać oszczędnie, ziemia jest lekko wilgotna. Może jednak je zalałam?
Gość
Wysłany: 13 Marzec 2006, 14:25
Nie wiem czy dla paprotki może być zbyt wilgotne powietrze, one lubią wilgoć. Piszesz, że podlewasz je oszczędnie, może za mało. Może też mają za ostre słońce (nawet zimą) jeżeli stoją przy południowym oknie. Jak pisała wcześniej Zoe, paprocie się starzeją i zrzucają stare liście. Spróbuj podlać je nawozem - w ogrodniczych jest biohumus przystosowany do wymagań paproci, może być też zwykły; Ja moje też pozbawiam starych żółknących liści. Zauważyłam też, że rośliny kupowane w kwiaciarniach, supermarketach po przyniesieniu do domu "padają" - jest to skutek zmiany warunków. Kiedyś skakałam obok takich roślin, teraz jak zaczyna taka przysychać, ścinam jej wszystkie pędy, wkładam doniczkę do worka foliowego, podlewam, stawiam w ciepłym i zacienionym miejscu i czekam na pojawienie się nowych pędów (wcześniej przesadzam). W jakiej ziemi trzymasz swoje paprotki? Jaką wodą podlewasz? Paprocie nie lubią twardej wody.
Rada jak najbardziej słuszna. Paprotka rośnie przez cały rok. Więc nawet zimą 1/4 dawki nie zaszkodzi. Poza tym piszesz że jest przy południowym oknie plus napewno grzejnik. W takich warunkach zalać paprotkę jest dość trudno. Poza tym ziemia wówczas byłaby naprawdę mokra.
Spróbuj odsunąć ją od okna. Jeśli to możliwe powieś na zachodniej ścianie, i zacznij dokarmiać .
Kupiiłam ziemie w ogrodniczym, specjalną do paproci, tam również nawóz. zasilam, ale może faktychne zbyt rzadko, bo raz w miesiącu a do tego bardzo rozcieńczonym nawozem. Spróbuję bardziej je dosilić. Podlewam wodą z własnej studni, odstaną kilka dni. Co do kaloryfera to nie wchodzi w grę, bo go po prostu nie mam . uznałam, ze przy tak wilgotnym powietrzu okno południowe będzie najlepszym rozwiązaniem. W pokoju jest zazwyczaj chłodno, do 15 stopni.
Dosilę roślinki i poszukam im innego miejsca. Dzięki za rady. Napiszę jak postępy
Witam. Dzięki za rady. Jednej paproci jednak nie udało się uratować . Zostały jej tylko dwa listki. Druga na razie nie traci więcej liści, ale za to trochę niepokoją mnie młode, te co niedawno wyrosły. Są jakby lepkie w dotyku, pachną żywicznie. Nie ma śladu na ziemi i w ziemi żadnych robaczków, listki też są czyste (sprawdzałam pod lupą). Przestawiłam paproć z dala od okna, ale ma dosyć dużo rozproszonego światła. Dokarmiałam nawozem zimowym. Czy to możliwe że przedobrzyłam z nawozem?
Dodam, ze według mnie nowe rosną zbyt szybko, są dodatkowo cieńsze niż powinny.
Jestem dobrym matematykiem, ale kiepskim ogrodnikiem
Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że są lepkie w dotyku.
To wskazywałoby na pojawienie się grzyba lub mszyc. Ale skoro twierdzisz, że liście są czyste. Nie wiem kiedy przesadzałaś i jak nawoziłaś.
Najlepiej kup ziemię do roślin kwasolubnych (może pisać do azali, rododendronów , krzewów iglastych) wyciągnij roślinę usuń starą ziemię tak jak możesz najwięcej nie uszkadzając korzeni. Jeśli jest mocno przerośnięta bryła to nic nie skub, tylko daj większą doniczkę i posadź. Jeśli ją niedawno przesadzałaś to nieprzerośnięta ziemia łatwo odpadnie i posadzisz ją do tej samen doniczki. W ten sposób załatwisz sprawę przenawożenia. Kup środek o nazwie Topsin i postępując zgodnie z instrukcją przygotuj roztwór i nim opryskaj roślinę i ewentualnie te stojące obok też. Zbyt mocnym preparatem możesz poparzyć rośliny. Poobserwuj, czy nowy młody liść też będzie lepki.
A stara paproć może jeszcze być ładna. Ja co roku swoim paprociom na wiosnę wycinam wszystkie te liście które są obeschnięte, rachityczne, o jaśniejszym kolorze. Zostaje najwyżej 1/4 liści. Po 2 miesiącach paprotka jest piękna.
Utrzymuj ziemię tylko lekko wilgotną. Po przesadzeniu nie zasilaj przez 4-5 tygodni, a później co tydzień rozcieńczonym nawozem do roślin zielonych.
Witam.
Dziękuję bardzo za rady. Paprotka już wygląda lepiej, rośnie i nie gubi liści. Okazało się, że za lepkość liści odpowada moja mama . Zagadka rozwiązała się dopiero w minioną sobotę. Ot moja mama niechcacy, mam taką nadzieję, przy spryskiwaniu włosów (bo podobno w tamtym pokoju najlepsze jest światło) płynnym żelem spryskała też moja roślinkę stąd lepkość liści. Teraz już tego nigdy nie zrobi, znów mam nadzieję. Tyle że przy tym już zdążyłam zrobić paproci oprysk, i całej reszcie też.
Na przyszłość będę wnosić alarm dopiero po dokładnym zbadaniu sprawy. A co do nawożenia to jest jeden plus, od tego czasu zapisuję co podaję moim kwiatom i kiedy. Dziękuję bardzo za pomoc.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach