Ja mając działkę typowo rekreacyjną nie sprzatam jesienią. Wynoszę do piwnicy tylko to co muszę.
Nauczona smutnym doświadczeniem nie obcinam niczego jesienią i okrywam też jak najpóźniej. A to , że zmarznę przy tym nieraz to uroki zajmowania się ogrodem.
Kiedyś wcześniej okryłam, a wiosną wszystko było zbutwiałe.
Zawsze tak robię, że jesienią sprzątam ogród. Ale u mnie jest jakby inaczej, bo wysoki żywoplot chroni trochę przed przewiewami, a okrywam róże korą dopiero w listopadzie. Ze względu na moje stawy muszę to zrobić teraz bo póżniej opłacę to" bólem w kościach".Róże obcinam nie za krótko, ale tak wybujały jesienią , że takie sterczące badyle bez liści/jak opadną/ "rażą moje oko. Potem zrobię zdjęcie to wkleję.Wiosną obetnę to co obeschnie czy podmarznie. Zdarzało się dawniej , że róże marzły, ale to wtedy gdy w lutym były duże mrozy a nie było śniegu. Tak to w ogrodzie jest -czasem stracisz a czasem coś nadspodziewanie pięknie przyrośnie
Pozdrawiam
Ps. Proszę wziąć pod uwagę że mam ogródek w mieście między blokami i domkami-na pewno jest cieplej niż na ogródkach działkowych
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach