Forum Ogrodnicze FloraForum.net - Archiwum wiadomości
Rejestracja i pisanie postów - wyłączone
Do dyskusji zapraszamy do naszego nowego forum


www.floraforum.pl

FloraForum
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak mogę uratować storczyka?
Autor Wiadomość
asiazett 


Wysłany: 1 Listopad 2006, 23:24   Jak mogę uratować storczyka?

Przede wszystkim witam Was drodzy fani świata roślin. To mój pierwszy post na tym forum. Niestety nie mam czasu prześledzić go dokładnie, więc w razie czego - z góry przepraszam za powielanie pytań.

No i mój pierwszy problem:
jestem szczęślwą posiadaczką niewielkiego storczyka phalaenopsis. Dostałam go w maju na imieniny. Kwitł wtedy oczywiście bardzo ładnie. Kupiłam mu wysoką doniczkę, żeby woda na jej dnie mogła wytworzyć mikroklimat z systemem korzennym storczyka, który oczywiście został osadzony ponad wodą w plastikowej osłonce. Ustawiłam go na oknie po zachodniej stronie i żył tam sobie szczęśliwie w te ciepłe dni. Nawet jak już kończył kwitnąć to "urodził" jeszcze kilka dodatkowych kwiatków gratis :P Po całkowitym przekwitnięciu, zgodnie ze wskazówkami pani z kwiaciarni, obcięłam pęd nad drugim od dołu łączeniu pędu (nie wiem czy to ma jakąś fachową nazwę). Problem zastałam po powrocie z 3-tygodniowych wakacji kiedy to moja mama przelała wodę w doniczce do tego stopnia, że osłonka (tym samym korzenie) również stały w wodzie, a mój cłopak wystawił go w te największe upały na ostre słońce (oczywiście przed wyjazdem mówiłam im wyraźnie, że dokładnie tych właśnie rzeczy robić nie wolno! :cry:

Skutkiem (jak sądzę jest to skutek właśnie tego) tej sytuacji jest to, że jeden z dwóch listków roślinki zaczął bardzo szybko żółknąć i pojawiły sie na nim takie małe białe "krostki". No i listek odpadł. Drugi na szczęście przetrwał! i taki sobie wegetował przez ostatni czas. Przestał się błyszczeć, ale poza tym wyglądał całkiem zdrowo. Teraz nawet roślinka zaczęła wypuszczać nowe listki - 2. Są malutkie. Rosną bardzo powoli - ale rosną! Za to ten drugi ocalały zaczyna umierać w ten sam sposób, jak ten opisany wyżej. I teraz nie wiem, czy to co się dzieje z moim kwiatkiem to całkiem normalna sprawa? Czy gdyby te niedopatrzenia moich bliskich podczas mojej nieobecności to dziś nie miałabym takich wątpliwości? Dlaczego nie pojawia się żaden nowy pęd? Czy te listki powinny rosnąć tak wolno? Co mogę zrobić, żeby coś polepszyć?

Pomóżcie mi proszę, bo aż mi się serce kraje jak na niego patrzę :cry:
Szkoda mi go bardzo. Poza tym to jeden z pierwszych kwiatków z mojej domowej kolekcji i nie chciałabym, żeby się zmarnował do reszty...
Co mam robić?

Pozdrawiam
_________________
asiazett
 
 
Famelia 


Wysłany: 2 Listopad 2006, 16:01   

http://www.floraforum.net/ftopic372.html

Żebyś nie musiała długo szukać :twisted:
_________________
Famelia zielona

Pozdrawiam, Agnieszka
 
 
asiazett 


Wysłany: 2 Listopad 2006, 22:44   

Dzięki Famelia

niestety mimo długiej lektury nie znalazłam tam odpowiedzi na moje pytania :(

Wciąz proszę Was o pomoc w sprawie mojego storczyka. Zauważyłam też, że wszystkie widoczne korzonki (te na wierzchu i te widczne przez osłonkę) są wysuszone - brązowe (a nie zielone) i pomarszczone... :(
_________________
asiazett
 
 
Famelia 


Wysłany: 3 Listopad 2006, 07:08   

Nie jestem ekspertem ale mnie to wygląda na przelanie. Ja też zostawiłam swojego pierwszego storczyka po opieką innych na czas wyjazdu i po powrocie zastałam kupkę takich właśnie brązowych korzeni.
Niestety, mój umarł.
Nie chcę straszyć, ale twój też prawdopodobnie umiera. Jedyne co mogę poradzić, to zmienić podłoże, obciąć zgniłe korzenie, nie podlewać. Skoro wypuścił nowe listki może tli się w nim iskierka życia - nie wiem, dla mnie guru storczykowym jest Petra (choć ona ma pewnie dość tego typu pytań)
Naprawdę warto poszukać odpowiedzi w archiwach for storczykowych:
http://www.storczyki.org....BC=++Znajd%BC++
http://www.orchidarium.pl....php?f=0&i=7896
Niestety niewiedza nie jest dla nas żadnym wytłumaczeniem, trzeba się "douczyć".
Pozdrawiam, mam nadzieję że poświęcisz trochę czasu na lekturę i zdołasz uratować swojego storczyka. :)
_________________
Famelia zielona

Pozdrawiam, Agnieszka
 
 
asiazett 


Wysłany: 3 Listopad 2006, 10:02   

No ale mam obciąć wszystkie korzenie? Czy tylko te na wierzchu?
_________________
asiazett
 
 
asiazett 


Wysłany: 3 Listopad 2006, 10:07   

I jeszcze jedno pytanie - czy ktoś módłby mi jasno, czytelnie i wyraźnie (jak blondynce) wytłumaczyć co to jest ta "hydroponika"?
_________________
asiazett
 
 
Famelia 


Wysłany: 3 Listopad 2006, 14:56   

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło "hydroponika":
http://www.hydroponika.pl...st_hydroponika/

A co do wcześniejszego pytania - jak wyobrażasz sobie życie rośliny bez korzeni? Jak obetniesz wszystkie to jak będzie żyła? Jeżeli wszystkie są brązowe i brzydkie, to prawdopodobnie raczej nic już nie zrobisz. Jeżeli nie - sprawdź drugi link z mojej poprzedniej odpowiedzi.

Naprawdę warto trochę poczytać :wink:
_________________
Famelia zielona

Pozdrawiam, Agnieszka
 
 
Petra 

Wysłany: 4 Listopad 2006, 14:52   

Witam
Proszę o zdjęcie jeżeli to możliwe.

Jeżeli przelałaś storczyka to kup mu nowe podłoże dobrej jakości, wyjmij ze starego podłoża , obejrzyj stan korzeni, te puste w srodku poobcinaj a także takie brązowe lub żółte i resztę zasyp ukorzeniaczem i posadz do świeżego podłoża. Pierwszy raz podlej dopiero po 7-9 dniach. Zapewnij mu dobre warunki uprawowe i podlewaj dopiero po całkowitym przeschnięciu podłoża. By szybciej storczyk odzyskał siły postaw go w ciepłym i jak najjaśniejszym miejscu lub kup dla niego świetlówkę energooszczedną i zimą go doświetlaj. Moje falki jak otrzymują dużo niepalącego światła to bardzo ładnie puszczają korzonki i widzę że ich stan się znacznie poprawił ( kupione z przecen) no i będą kwitły ale o tym za niedługo napiszę w wątku prezentacje.
_________________
Pozdrawiam Iwona

Zapraszam do naszej internetowej encyklopedii
pod adresem http://www.encyklopedia.multiflora.pl/

 
 
Petra 

Wysłany: 4 Listopad 2006, 14:57   

Co do hydroponiki to jest to uprawa w wodzie lub bardziej w wodzie z dodatkiem specjalnego nawozu.
Do takiej uprawy wykorzystuje się speckjalne osłonki, wkład taki jak koszyczek do którego sadzi się roślinę w kermazyccie i wkłada miernik poziomu wody.


Semihydroponika to jest taka sama uprawa jak hydroponika z tą różnicą że osłonka i koszyczek to jedno. Osłonka po prostu kilka centymetrów nad dnem ma zrobione otworki by przez nie powietrze dostawało się do korzeni. To tak mniejwięcej schematycznie po krótce.
_________________
Pozdrawiam Iwona

Zapraszam do naszej internetowej encyklopedii
pod adresem http://www.encyklopedia.multiflora.pl/

 
 
asiazett 


Wysłany: 4 Listopad 2006, 15:26   

Dzięki Petra - jesteś wielka :*

Dzisiaj prawdopodobnie pojadę do Wrocławia i zaopatrzę się odpowiednio do tej wymiany podłoża. Może też uda mi się dostać jakiegoś ciekawego okaza nowego :)
_________________
asiazett
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Inne strony: statuetki, Zbiorniki ciśnieniowe, Kleje do obuwia, Kosze sklepowe z drutu
Ablacje, Plastikowe formy do betonu, Formy do betonu
Enzymy, Kosze chłodnicze z drutu, Ferma szynszyli, Lampy solne, Części agd, Usługi tokarskie, Nawadnianie
Wpust ściekowy, Jabłka, Suszarka laboratoryjna, Grabie, Schody, Zabawki drewniane, Przebarwienia Kraków, Torby papierowe, medale, producent wózków dziecięcych





Forum Ogrodnicze
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group