Wysłany: 29 Październik 2006, 04:08 Jak przezimować pelargonie balkonowe?
Jestem nowy na tym forum i przepraszam jeżeli zaczynam temat wielokrotnie tu omawiany lub wszystkim znany - nie znalazłem go jednak w archiwum.
Czy mógłby mi ktoś poradzić jak laikowi jak mam przechować przez zimę pelargonie, które rosły w skrzynkach w altanie w domku letnim. Wewnątrz domku temperatura zdarza się że spada zimą poniżej zera a poza tym pomieszczenie w którycm chciałbym je przechować ma słabe doświetlenie i to jeszcze od strony północnej. Czy to będą dobre warunki? Jak często trzeba je zimą podlewać i czy mam je przed zimą skrócić? Wiele liści same opadły teraz jesienią - czy takie rośliny nadają się do przechowania?
I jakie są idealne warunki oraz przez ile kolejnych lat można przechowywać pelargonie - jedną zimę czy więcej?
Pozdrawiam
Fernando
Jeśli temperatura spada poniżej zera to o przechowywaniu nie ma mowy.
Jeśli to dość ciemne pomieszczenia utrzymuje temperaturę powyżej 5 stopni to możesz spróbować. Dobrze by było sprzatnąć pelargonie tuż przed zapowiadanymi przymrozkami, wcześniej opryskać je jednego dnia przeciw chorobom grzybowym a drugiego przeciw przędziorkom. Tak przygotowane rośliny po podlaniu wnieś do pomieszczenia i ustaw tak by miały jak najwięcej światła. Następne podlewanie jak ziemia przeschnie na tyle, że pacem nie wyczujesz wilgoci. Podlewać jednak należy tylko tyle by zmoczyć bryłę jeśli woda wyleci na podstawkę należy ją wylać natychmiast. Częstość podlewania będzie zależała od temperatury i trudno tu wyrokować czy raz na tydzień czy raz na 2 tygodnie.
I tak przez całą zimę, aż do połowy marca. Potem się przypomnij powiemy co dalej.
Witam Wszystkich! Właśnie wróciłam po półrocznej nieobecności i zastałam na schodach przed domem pelargonię. Zresztą tę samą, którą wsadziłam latem. Pelargonia jest jeszcze zielona i całkiem ładnie wygląda. Nie chciałabym jej zmarnować w związku z czym może ktoś mógłby mi poradzić co z nią zrobić.
Teraz możesz tylko wnieść ją do jak najchłodniejszego pomieszczenia, ale widnego. Podlewać na tyle tylko by ziemia była delikatnie wilgotna. I czekamy do marca.
Moje stoją w piwnicy na oknie . Słabo, bo słabo, ale jeszcze kwitną. Przytnę na wiosnę. I tak kupuję nowe, ale te z poprzedniego roku, po przycięciu pójdą do dużych donic i będą ozdobą koło domu
No cóż, na zakwitnięcie o tej porze to moja pelargonia już z pewnością nie ma szans ale najwazniejsze żeby przechowała się do wiosny. Elu G., czy z tych gałązek co je przytniesz swojej pelargoni będziesz mogła zrobić małe sadzonki?
A i jeszcze zapomniałam dodać, że swoją pelargonię usadowiłam w garażu przy oknie. To jedyne jasne i chłodne miejsce jakie posiadam. Myślę, że powinno być jej tam dobrze chociaż obawiam się o przeciągi bo wydaje mi się, że ogólnie rośliny tego nie lubią.
Ok, postaram się o tym pamiętać. Już w tej chwili mam zakręcone grzejniki w kuchni bo tam przechowuje fuksje. Myślę sobie, że może i pelargonii by sie tam spodobało. Niemniej w kuchni jest temperatura około 15 stopni a to pewnie trochę za dużo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach