Zoe napisał :"Od jakiegoś czasu jednak zbiesiłam się i nie przechowuję pelargonii. Wiosną dostanę jakie chcę za 2,5 zł. Gdzie tu sens (jak dla mnie oczywiście)." A ja sobie myślę, że to wielka frajda wyhodować taką całą rodzinę. Byłabym z siebie bardzo dumna gdyby udało mi sie cos takiego. Mam nadzieję Zoe, że napiszesz mi jak Ty robiłaś sadzonki
Te gałązki, co je wiosną obcinam na pelargoni idą raczej do wyrzucenia- ponieważ to są takie "piwniczne przyrosty", które nie wyglądają ciekawie i muszą być usunięte...
Zgodziłam się przechować pelargonie sąsiada. Ale do głowy mi nie przyszło, że będzie taka zima. Zaczęly wybijać pędy. Ponieważ mam dość ciemno w piwnicy więc były seledynowe. Nie było rady trzeba je było przenieść do domu.
Przyniosłam przycięłam(część tych seledynowych zostawiłam jeśli wyszły dość nisko bo wiedzaiałam, że po kilku dniach zzielenieją) i teraz puszczają już normalne pędy.
Tak to wygląda
Do marca podrosną.
I jeśli mi przypomnicie pokażę jak zrobić sadzonki by nie eksploatować maksymalnie rośliny matecznej.
Mimo zdjęć i tak nie do końca jestem pewna jak robi się sadzonki. Chciałabym się dowiedzieć w którym miejscu ucinać pędy i czy od razu wsadza się do ziemi czy powinny troche postac w wodzie?
Kelko masz tu instrukcję obrazkową. Tylko nie zwracaj uwagi na termin wspomniany na stronie. Bo książka traktuje o pobieraniu sadzonek na zimowe przechowanie. Tak samo robi się wiosną z przechowanych roślin.
Tylko nie stosuje się przesychania sadzonek, ale zanurzenie ich końców w ukorzeniaczu do roślin zielnych tak by ukorzeniacz pokrył oba miejsca po oderwanych liściach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach