A macie jakis pomysl na przetrwanie pelargonii przez 2 tygodnie urlopu?
Jak sie nie da to moze poprosze sasiadke, ale to w ostatecznosci raczej, bo slabo tu kogokolwiek znam.....
Zdejm skrzynki na podłogę Na taborecie w pobliżu skrzynek postaw sporą miednicę z wodą.
Kup bawełniane bandaże. Zrób taki czterowarstwowy pas od dna miednicy do skrzynki. Jeden koniec musi leżeć na ziemi tuż przy pędzie (ale go nie dotykając) w skrzynce, a drugi być zanużony w wodzie. Tyle pasów ile roślin. Konstrukcja obciąży się pod wpływem wody więc pasy musą być dość lużne i skrzynki tuż przy taborecie.
Inny sposób.
Z dużego worka np. po ubraniu robisz mini szklarenkę.Ja wiązałam cztery końce worka sznurkami z jednej strony do kaloryfera z drugiej wstawiałam dwie wielkie donice postawione na siebie). Wstawiasz tam donice i miskę z wodą Tuż przed wyjściem z domu zawiązujesz worek. Będąc na widoku ta mini szklarenka tak zaparuje, że roślinom nie braknie wody.
Trzeci sposób
Zdejmujesz szkrzynki i ustawiasz poza zasięgiem działania słońca. Do półtoralitrowych butelek nalewasz wody, odwracasz i wciskasz je szyjkami w podłoże pionowo. Woda z nich będzie wyciekała na zasadzie podsiąkania. Ja tak robiłam wyjeżdzając na tydzień wody zawsze zostawało ale możesz wcisnąc 1 butelkę na roślinę wtedy zapewne wystarczy.
Juz samo zdjecie skrzynek to dla mnie hardcore....mam ich troche...
Ale jako, ze licze na to, ze jednak nie bedzie padalo, to to zrobie.
Po dluzszym namysle wybiore metode 3.
Juz tak robilam ze znanym juz skrzydlokwiatem....
Dzieki za odzew!
Na balkonie preferuję pelargonie bluszczolistne (koniecznie czerwone) sadzone w skrzynkach z tzw. "komarowcami" - w skrzynkach wiszących, pelargonie rabatowe koniecznie czerwone lub angielskie w skrzynkach stojących na podłodze (w tym roku rabatowe różowe i czerwone, bo sprzedawca się machnął, a były nierozkwitnięte), poza tym fuksje zwisające, no i oczywiście datury ( w tym roku jeszcze nie kwitną powinny być zółte i różowe). Jak dopadke aparat to wstawię fotki. Pozdrawiam
_________________ Zaglądaj tam, gdzie widzisz kwiat, tam dobre serca mają, źli ludzie kwiatów nie trzymają
Witam jestem lekko przybita, bo po sobotniej burzy grad i wiatr skosiły (dosłownie) moje werbeny:( na zachodnim balkonie.
Poprzednia burza połamała mi lobelię:(
Beznadzieja:(
_________________ Pozdrawiam wszystkich uśmiechniętych ludzi
Nos do góry. Masz nauczkę, żę przed letnimi burzami trzeba wsystko zdejmować z balkonu, albo mieć przygotowaną płachtę foli ogrodniczej i szybko narzucić na kwiaty przywiązując końce. Taka płachta to standardowe wyposażenie wszystkich którzy maja kwiaty, szczególnie te które byle deszcz mocno niszczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach