Monia, droga Imienniczko - prześliczna ta Twoja sinningia - egzemplarz pokazowy. I koniecznie ją rozmnóż, znajdzie się z pewnością stadko chętnych
Ja również przyłączam się do opinii, że skoro tak wygląda roślina, którą od 2 lat hodujesz, to nic absolutnie nie zmieniaj w sposobie pielęgnacji. Chciałabym, żeby wszystkie moje tak wyglądały
Napisz więcej szczegółów o Twoim sposobie pielęgnacji: po każdym kwitnieniu zasuszasz? Jak to się ma do kalendarza? Kiedy kwitnie, a kiedy zasuszasz?
Wiecie, nie pomyślałam, żeby jej dac spokój, skoro jest jej dobrze... Tak też zrobię. Jesli uda mi się ja zmutliplikować, to chetnie sie podzielę, tylko mi napiszecie co i jak... Dzięki i amen
Monia123 Co do pielęgnacji, to w sumie z niewiedzy specjalnie nad nią nie chuchałam i nie dmuchałam Tak jak pisałam, podlewam ją sobie od góry i nic ... Kwitnie w okolicach kwietnia/maja po tym jak sama sobie obsycha, a potem na przełomie września i października. Za każdym razem przekwita, podlewam normalnie kiedy obsycha, a potem szybciutko zaczynają wyrastac mikroskopijne listeczki, więc dalej podlewam i tak oto wyrasta po raz kolejny i kwitnie. Stoi sobie na oknie północnym (wczesniej w pokoju, teraz w kuchni) i kula się od wiosny, do wiosny... W tym roku raz na jakis czas była zasilana nawozem do roslin kwitnących.
tellerka ja specjalnie do Obi pojechałam, ale niestety nic juz nie upolowałam, a strasznie mi się zachciało kolejnej. Spróbuje jeszcze przetrzebić kwiaciarnie
Za każdym razem przekwita, podlewam normalnie kiedy obsycha, a potem szybciutko zaczynają wyrastac mikroskopijne listeczki, więc dalej podlewam i tak oto wyrasta po raz kolejny i kwitnie.
Czy to znaczy, że obsycha (zasycha całkiem?) pomimo podlewania?
tellerka ja specjalnie do Obi pojechałam, ale niestety nic juz nie upolowałam, a strasznie mi się zachciało kolejnej. Spróbuje jeszcze przetrzebić kwiaciarnie
Szukam od dłuższego czasu (tzn odkąd jestem na forum ) bez skutku. Nigdzie nie ma.
Czy to znaczy, że obsycha (zasycha całkiem?) pomimo podlewania?
Monia no własnie tak się dzieje... Kiedy przekwita, zaczynaja padać liście, a potem usychają w oczach i kiedy własciwie trzeba te marne resztki wywalic, gdzieś tam w ziemi cos zaczyna sie pojawiać zielonego...
wyrak napisał/a:
Szukam od dłuższego czasu (tzn odkąd jestem na forum ) bez skutku. Nigdzie nie ma.
Ja nawet zaczęłam myslec o wyhodowaniu tych gwiazdeczek z nasion, które znalazłam do kupienia na e-bay'u ale nie wiem, czy cos z tego wyjdzie...
Nie podejmuję się wysyłania gloksynii.... Jedną kiedyś dostalam, mistrzostwo świata w pakowaniu
Ja się nie podejmuję zapakować tak, żeby się nie połamała...
Potwierdzam, w OBI na Okęciu widziałam niedawno przepiękne gloksynie
Ale ja tu dziś po prośbie.... radźcie, Kobitki, bo nie wiem, co z tym fantem zrobić Mianowicie moje gloksynie kwitły latem z różnym skutkiem, jak przekwitły postanowiłam od razu je zasuszyć, przestałam podlewać, potem obcięłam resztki liści i każdą bulwkę opisując (posiadam konkretne odmiany) włożyłam do pudełka a pudełko do garażu, gdzie jest trochę chłodniej niż w domu. Dziś przypadkiem postanowiłam tam zajrzeć i... bulwy ożyły i 7 z nich (na 9) wypuszcza pędy (na razie oczywiście małe). Co robić? Posadzić do ziemi? Ale czy przy braku światła nie wyciągną się i nie będą słabo kwitły? A jeśli zostawię w pudełku, to czy przetrwają do wiosny? Boję się, że się powyciągają jak ziemniaki
A to kilka moich kwitnących gloksynii
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach