eee... jeśli do jednej doniczki wsadziłeś np. trzy ukorzenione listki i one teraz zaczęły wypuszczać nowe przy podstawie, to poczekaj aż podrosną i porozdzielaj je wszystkie do osobnych pojemniczków.
- Jacek no gdzie tam po jednym listku. Kępka listków młodych Ci urosła. W zależności od gęstości tej kępki rozdziel ją na dwie lub trzy(patrz, żeby miały korzonki) i posadź do doniczek
Tylko nie po jednym listku!
Dzielę się swoim doświadczeniem wszak choduję fiołeczki od lat,to bardzo wdzięczne roślinki i mają anielską cierpliwość do mojego grzebania przy nich i w nich.Kot złamał listek ale najpierw go poobjadał i naplul nim naokoło.Tak na mnie ten kwiatek smutno patrzył,że nie miałam serca wyrzucić ten zmaltretowany listek,który miał mini ogonek,praktycznie wcale go nie miał.Wsadziłam 1/3 listka do ziemi bez ukorzeniacza i przypominałam sobie o tym listku w soboty,podlewając na podstawek doniczki.Wyrosło bardzo szybko jak widać na kiepskim zdjęciu . Jak się przekonałam listki,ktore mają bardzo krókie ogonki(2 a nawet 1 cm) i blaszka listka też 1-2 cm w ziemi -rodzą młode roślinki bardzo szybko właśnie w miejscu gdzie łodyżka przechodzi w listek,a te jakie ukorzeniałam z długimi ogonkami mają znacznie dłuższą droge do pokonania bo muszą "wyrzucić" nad ziemię młodą roślinkę z końca łodyżki. To na końcu łodyżki tworzy się "Inkubator" nowej roślinki tak więc im łodyżka krótsza tym szybciej niemowlak pokaże swoje pierwsze listki.Na zdjęciu 2 taka właśnie kolejna roślinka jaka wyrasta w miejscu przejścia łodyżki w listek ,ale są też kolejne,inne-zdjęcie nr 3 gdzie roślinki urodziły sie na końcu łodyżki i jest ich zdecydowanie więcej. Ja mam lichy aparat więc zdjęcia też takie ,ale chyba napisałam zrozumiale.Zasada jak u innych kwiatów-woda przegotowana,odstała,pokojowa temperatura(ja zbieram wodę do byle czego i przed podlewaniem dolewam gorącej i sprawdzam palcem),poza tym nie topic,nie kąpać,to ma być być tylko "napicie "ziemi,podlewać wyłącznie na podstawek.Jeden listek jaki był bardzo długi ukorzeniałam dwa razy bo gdy "urodził" nowe roślinki,odcięłam go,potraktowałam ukorzeniaczem i ponownie wyrosły nowe roślinki.
Czasami nakładam na doniczki kawałek odciętej przeżroczystej buteki,czasami nie i specjalnie się tym nie przejmuję ,ale bardzo rzadko jakiś listek wyrzucam-jeżeli zaleję to na pewno zgnije szczególnie wowczas gdy nie używałam ukorzeniacza a najczęściej go nie mam,albo są jakieś resztki mało wiarygodne.Oczywiście łodyżka musi być obcięta czymś bardzo ostrym by tkanka nie była zmiażdzona.I tyle z mojego doświadczenia.
Lipka 10-zrób coś takiego,co ja robię jako warownię obronną przed moim wścipskim kotem.Obcięte butelki co chyba widac i jak doniczka mniejsza to butelka dłuższa,opera sie o podstawek,a to drugie z pojemników po włoszczyżnie,zawiązane by kot nie zrzucil- na górnej jest kilka dziurek,wlewam niewiele wody do pojemnika - nie do doniczki-raz na tydzień,w sobotę bo to mój dzień dla kwiatów.
To dla mnie bardzo pocieszające Jagódko, co napisałaś, bo mam właśnie listek ślicznego fiołka, ale ma bardzo krótki ogonek. Wydawało mi się, że za krótki, ale szkoda mi było go wyrzucić, więc zasadziłam. Zobaczymy...
Ja chyba nie w tym dziale wpisałam się z doświadczeniem...Ten upolowany przez kota listek nie miał ogonka i jak pieknie wyrósła nowa roślinka tylko wsadz do ziemi też kawałek blaszki listka.Na pewno wyrośnie nowa roślinka jak u mnie.
W lutym zredukował mnie kot do "serduszka",ale się nie dałem,odrosłem i od wczoraj kwitnę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach