Wysłany: 24 Listopad 2006, 10:54 Sadzonkowanie - hoja i grubosz
Dzien dobry,
Po pierwsze chcialam pochwalic forum! Po prostu jest fantastyczne, i pisza tu ludzie o przeogromnej wiedzy Przegladajac je zidentyfikowalam juz kilka kwiatow, ktore rosna u moich rodzicow a nazw ktorych nigdy nie znalam. Logiczna konsekwencja tego teraz jest, ze ja tez chce je miec A ze nic tak nie cieszy jak wlasnorecznie wyhodowana roslinka to chcialabym ukorzenic na razie dwie roslinki.
1. Grubosz
2. Hoja ( niestety troche zaniedbana jest i nigdy nie kwitla ) moze mi sie uda?
Troszke pogrzebalam po sieci i wiem, ze obie sie sadzonkuje przez ukorzenienie sadzonek pedowych. Jak dla mnie to bardzo ogolne stwierdzenie. Moje pytania:
1. Czy moge to zrobic teraz zima, czy lepiej poczekac do wczesnej wiosny?
2. Jak pobrac pedy ?(ulamac, uciac, dlugie, krotkie, ile maja miec lisci? )
2. Do tej pory "sadzonkowalam" przez ukorzenianie najpierw w wodzie a potem wsadzalam do doniczki, przeczytalam jednak ze lepiej jest od razu posadzic do doniczki z ukorzeniaczem. Czy tak powinnam postapic z tymi sadzonkami? (wsadzic do ziemi, przykryc sloikiem i czekac?)
Jeśli chodzi o hoje to ja ucinam gałązkę powiedzmy o długości 10-15 cm i wstawiam ją do wody i czekam, u mnie bardzo ładnie ukorzenia się w wodzie, w zimie też można ukorzeniać ale sadzonki należy postawić w dość jasnym miejscu, zimowe ukorzenianie może dlużej trwać niż wiosennne dlatego należy uzbroić się w cierpliwość.
Grubosz u mnie dobrze się ukorzenia i w wodzie i w podłożu. Wybieram pęd 10-15 cm i wkładam zazwyczaj do wody. Bardzo ładnie i bez problemu się ukorzenia.
Dzieki za odpowiedzi, to wlasnie dzieki watkowi hoi na forum rozpoznalam ten kwiat, poczytalam strone pani Malgorzaty i mam ogromna ochote wyhodowac swoja wlasna Stad moje pytanka.
Nie moge sie doczekac wyjazdu do rodzicow i pobrania sadzonek
A jeszcze podraze troche temat samych szczepek, mam je w jakis specjalny sposob pobrac?? Znaczy maja miec iles tam listkow? Uciete, uszyczypniete? Chcialabam od razu prawidlowo nasadzic, bo nastepna szansa na "kradziez szczepek " bedzie pewnie za jakis miesiac. A ja chce juz !
Zawsze sadzonki pobiera się uszczykując pęd tuż nad liściem lub parą liści. Nie wiem jak będziesz wiozła te szczepki ale to co dalej napiszę zrobisz od razu albo dopiero w domu jeśli szczepki będziesz wiozła bez wody, tylko w wilgotnej wacie.
Po uszczyknięciu pęd przycina się od dołu na około 0.5 cm pod węzłem czyli miejscem przyczepienia liścia. Następnie obrywa się ostatnią parę liści lub ostatni liść wkłada do ukorzeniacza dla roślin zielnych. Później sadzi się do ziemi tak, by ten goły węzeł był w ziemi. Na powierzchni dobrze jeśli zostanie 2 liście lub 2 pary liści. Całość przykryj słoikiem i pod brzeg podłóż patyczek dla wymiany powietrza. Gdyby zaparował to zdejm słoik, przetrzyj go i suchy znów nałóż.
Wydaje mi się, że w tym czasie lepiej jak będziesz ukorzeniać od razu w ziemi.
Szuani!!!!Bardzo spodobał mi się Twój entuzjazm,niecierpliwość!
Oj będzie z Ciebie kolejna zakręcona ogrodniczka.
A balkon też masz?Czy tylko napaliłaś się na "parapetowe".?
Mmm, ale mnie milo polechtalo
Ja juz ogrodnicze w mieszkaniu sama z pomoca dwoch ksiazek od prawie ponad roku, ale mialam duuuzo niepowodzen. Ale odkad znalazlam forum, a bylo to, mmm - zobaczmy chyba z miesiac temu, to wiem ze jest wiecej ludzi roslinkowo zakreconych na tym swiecie No i bardzo duzo juz skorzystalam. Jak to dobrze miec internet w domu i wpasc na pomysl sprawdzenia czy ktos nie dzieli mojego hobby
Z roslinkami mam do czynienia od dziecinstwa - wychowalam sie na wsi, rodzice maja gospodarstwo - ale co przymuszone to i nie ulubione. Zakrecilo mnie wlasnie z rok temu. Odtad kupuje, zbieram, probuje sadzic, generalnie cos sie dzieje no i jeszcze ostatnio mocno obserwuje co sie dzieje na forum. Jestescie (hmm jestesmy ) super!!
Niestety, jestem niepocieszona, ale nie mam balkonu tylko mieszkanie skierowane na poludniowy - zachod - wiec duzo mozliwosci nie mam, ale staram sie. I niektore kwiaty mnie polubily Jak bedziemy zmieniac mieszkanie (wynajmujemy) to bez balkonu sie nie obejdzie!
W ten weekend jade odwiedzic rodzicow i na sadzonkobranie Juz sie nie moge doczekac
Tymczasem posadzilam juz kilka kwiatkow wedlug metody, ktora podalas Zoe (trzykrotke, bluszcza, ped filodendrona, ktory odpadl od roslinki macierzystej) - znaczy ukorzeniacz, prosto do ziemi, nakryc sloikiem i na cieply parapet. U mnie sie trzymaja te sloiki na patyczkach do szaszlykow Sloiki wisza ok 0,5 cm nad ziemia.
Pytanie: jak czesto podlewac? Czy wietrzyc skoro sloiki nie przylegaja do ziemi? Wreszcie kiedy zdjac sloiki??
Aniu, jeśli słoiki nie zaparują nie musisz wietrzyć. O zdejmowaniu będzie mowa jak zobaczysz nowe przyrosty. i to nie od razu. Najprzód na godzinę, dwie potem codziennie będziesz wydłużać czas o kolejne 2-3 godziny.
Z podlewaniem bądź bardzo ostrożna na razie rośliny nie pobierają dużo wody. Nawet jak wierzchnia warstewka ziemi obeschnie to sprawdź czy głębiej nie jest wilgotno. Najlepiej wody nalej do opryskiwacza i postaw na oknie. Jak warstewka zieni przeschnie zrosisz i to wszystko.
Jestem ciekawa o jakim fikusie piszesz? I co to znaczy odpadł.
Zoe dziekuje serdecznie za odpowiedz.
Ja mam w ogole tendencje do przelewania roslin, bo mi sie ciagle wydaje, ze one potrzebuja wody i potrzebuja Pracuje mocno nad tym, zeby sie powstrzymywac, baaardzo mocno, Trik z opryskiwaczem juz zrobilam, jak widze, ze roslinka podsycha to spryskuje, a na drugi, trzeci dzien dopiero podlewam.
A co do fikusa to zle napisalam nazwe. O czym innym pisalam co innego napisalam. To mial byc filodendron Kupilam go troche zabiedzonego (troche polamane liscie i taki jakis mizerny byl) w wiszacej doniczce - po jakims czasie zauwazylam, ze jeden ped zaczyna usychac (zrobil sie taki szorstki i odwodniony) w miejscu gdzie przewiesza sie przez doniczke. Ulamalam, wlozylam do wody - ladnie odzyl - wiec posadzilam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach