Wysłany: 5 Kwiecień 2007, 08:08 ukorzenianie w perlicie
od ok 2 lat interesuję się etnobotaniką. rok temu udało mi się zdobyć pewien ciekawy okaz. roślinka rosła sobie przez miesięcy kilka aż w końcu nadszedł czas rozmnażania. o nasionkach nawet nie myślałem, ponieważ tu trzeba by mieć osobniki niespokrewnione.
w ziemi mi w większości sadzonki gniły, a ze sterylizacją jej nie chciało mi się bawić (ukorzenianie w wodzie u znajomego też się niespecjalnie sprawdzało) po okresie prób i błędów doszedłem do metody, którą właśnie chcę opisać.
otóż zielone gałązki (czy też półzdrewniałe) traktowałem ukorzeniaczem wg zaleceń na opakowaniu i wsadzałem do kubka z perlitem + dość częste uzupełnianie wody (u mnie co dzień) i półcień i po tygodniu do ziemi.
jeśli sadzonkom zapewniło się stałą temperaturę i po wsadzeniu do ziemi odpowiedni drenaż [lekka przepuszczalna ziemia, otworki w doniczce]* i półcień przez jakiś czas (roślinka z rejonów półpustynnych jest) to można było dojść do całkiem fajnych rezultatów.
Zgodzę się z tobą, tą metodą ukorzeniam roślinki od wielu lat- z dość dobrym skutkiem.
Dodam ze musi być też odpowiednia pora i temperatura dla poszczególnych roślin.
Coen metoda bardzo dobra, sprawdona nawet w produkcji towarowej. Ma swoje ograniczenia w postaci reżimu utrzymania właściwej wilgotności i temperatury. Ma swoje zalety prawie sterylne warunki w jakich ukorzeniaja sie rośliny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach