a ja sobie obiecuję każdego roku że pojadę na te wielką aukcję arabów,i mi nie wychodzi,w tym roku przegapiłam datę ,ale pojadę,uwielbiam konie ,w dzieciństwie mialiśmy 2 ,jeden pozwalał jeżdzić na sobie ,niezapomiane wspomiwnie
_________________ "Kto czego nie doznał,nie zrozumie "... z Płocka,kłania się Basia
Janów podl. znam ...mam tam rodzinę a i na Zaborku byłam kilka razy. Bardzo lubię to urocze miasteczko i choć na koniach się nie znam to dziękuję że przypomniałaś te strony
Co roku obiecuję sobie, że pojadę choćby popatrzeć (druga opcja: kupić po wygranej w totka). Jakoś mi jak dotąd nie wyszło...
Jeżdżę od 8 lat, miałam okazję trenować jednego araba i jednego pół-araba. Zakochałam się i teraz na widok konia arabskiego rozpływam się, a na twarzy wypełza mi dziwny grymas rozrzewnienia
Marzy mi się holsztyn albo oldenburg. Kiedyś, jak będę już duża, sławna i bogata, kupię sobie. Ale cii....
Ja kiedyś prawie kupiłam arabkę z z 2 letnim synkiem, no i cieszę się że tego nie zrobiłam wole moje kobyłki wielkopolaki i sp. Ja wolę kiedy koń jest koniem a nie maskotką, jaką są araby...
Nie powiedziałabym, że araby są maskotką. Jak już Jagna napisała są nie do zdarcia a i charakterki mają nie od parady. Może nie nadają sie do skoków, chociaż widziałam skaczące klasę P i wcale źle im nie szło. Arab jest koniem dość specyficznym, powiedziałabym wyjątkowym.
Ale ja tez wolę konie duże i mocno zbudowane, takie konkretne. Jednak nie pogardziłabym arabkiem, gdybym tylko miała gdzie go trzymać.
Ale Aniu, araby wcale nie muszą być maskotkami. Ja opiekowałam się arabem trenowanym do rajdów- maskotką, to on zdecydowanie nie był. Koń z krwi i kości. Myślę, że to wszystko zależy od sposobu patrzenia ludzi na konie arabskie- filigranowe, delikatne, 'suche', to musi być misio pysio z różową kokardką. Przypięli do koni arabskich taką metkę, która się trzyma i trzyma. Niejedna panienka z gatunku "lala" jeśli miałaby mieć konia, to araba, bo one takie "słodziusie" są. Dla mnie to chory sposób postrzegania konia. Robią z nich zabawki. Sama miałam taką znajomą. Gryzie przy zakładaniu popręgu? Nie można machnąć ręką, bo się dziunia zestresuje. Ugryzie, przecież nic się nie stanie. A i w toczku/kasku, chociaż wcale nie umie jeździć, wsiadać na konia? NIGDY W ŻYCIU! przecież jej loki się zepsują. A konia kupiła tylko dlatego, że ktoś jej kiedyś powiedział, że to seksi.
Jak to dobrze, że są też ludzie normalnie traktujący konie
Może nie nadają sie do skoków, chociaż widziałam skaczące klasę P
Wiesz Lila, mnie skakanie już nie jest potrzebne Szczerze mówiąc, od kilkunastu lat trzymam się od niego jak najdalej, podobnie jak od ostrych terenów... Teraz pasjonuje mnie dresaż, którym się zajęłam niejako z braku wyboru. Ostatnio, co prawda, w teorii, bo tutaj nie mam na czym jeździć, niestety Nie stać mnie na utrzymanie własnego koniska, a te "z wypożyczalni" nadają się tylko do jazdy na ogony Ewentualnie przez park, po znajomej ścieżce
anna czarnota napisał/a:
Ja wolę kiedy koń jest koniem a nie maskotką, jaką są araby...
Jak powiedziała Lidka, arabom do maskotek daleko, tyle, że są cwane i potrzebują doświadczonego jeźdzca. Mnie jazda na arabie nie pasuje z jednego powodu - nie pasujemy do siebie wzrostem
Niejedna panienka z gatunku "lala" jeśli miałaby mieć konia, to araba, bo one takie "słodziusie" są. Dla mnie to chory sposób postrzegania konia. Robią z nich zabawki.
Bo ludzie nie mają pojęcia o zwierzętach, taka prawda. I to nie tyczy się tylko koni - masz psy, to wiesz. Ja w Polsce hodowałam goldeny (też słodziusie, nie?) - o kontaktach z ludźmi mającymi chętkę na szczeniaka mogłabym napisać epopeję. Albo przynajmniej poemat. Trzynastozgłoskowym wierszem
Dodane po krótkiej chwili: Aletheia, Ty nie masz psów. Psy ma Aletea. Czy Wy się musicie tak podobnie nazywać???
Może nie nadają sie do skoków, chociaż widziałam skaczące klasę P
Wiesz Lila, mnie skakanie już nie jest potrzebne
Mnie też skakanie nigdy nie rajcowało, zresztą nigdy nie traktowałam jeździectwa sportowo. Dla mnie koń jest przyjacielem, towarzyszem, z którym lubię spędzać czas i nie koniecznie na jego grzbiecie. Ja w ogóle uwielbiam ich towarzystwo, obecność a nawet zapach. O skokach napisałam bo Ania ma konie sportowe i zajmuje się m.in.skokami. A, że araby nie są w tym sporcie zbyt popularne to prawda.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach