Mam konie sportowe, ale ja od sportu jak najdalej, dla mnie liczy się kilkugodzinny wypad w teren na koniku z charakterem (mam ulubioną pół folblutkę z wielkopolakiem), i długie galopy a własciwie cwałay przez pola sąsiadów Arab jest bardzo niski dlatego mówię że to maskotki, zwłaszcza te z Janowa bo one nic oprócz prezentowania się nie potrafią robić...
dla mnie liczy się kilkugodzinny wypad w teren na koniku z charakterem (mam ulubioną pół folblutkę z wielkopolakiem), i długie galopy a własciwie cwałay przez pola sąsiadów
Anka, to jak ja do Ciebie przyjadę, to też chcę w te pola sąsiadów. Tyle, że może nie jakimś wściekłym cwałem... Wyścigi mnie akurat nigdy zbyt nie fascynowały, chyba, że od strony trybuny i... kasy, w której obstawia się zakłady
Jagna, ja też mam, może nie psy, a psa (posokowiec bawarski) I wiem coś o traktowaniu zwierząt przez ludzi jak zabawki
Co do jazdy. Jestem skoczkiem sercem, a ujeżdżeniowcem od przeszło roku czynem. Ciągnie mnie niesamowicie do tych okserów, tripplebarów, stacjonat. Ale co zrobić? Jak na razie ujeżdżam kobyłkę szlachetna półkrew. Chociaż czasem mam wielką ochotę wsiąść do pociągu (bynajmniej nie byle jakiego ) i pojechać choćby na Partynice
O matko, moje córki uczyły się jeździć na Partynicach, a mieszkałam wtedy na Biskupinie!!! Gdzie mieszkasz? Na południu Wrocka??? Teraz jeżdżą jak szatany, a mi skóra cierpnie, jak to widzę.
Na południu Strzelin konkretnie. Ja uczyłam się jeździć w sekcji jeździeckiej Bonanza w Lublinie. Byłam tak niska, że dopiero po roku jazdy zaczęłam zakładać koniom siodła, bo po prostu nie dosięgałam
witaj to tak jak i ja ,musiałam z podskoku,dobrze że nasz karusek był spokojny i anielsko cierpliwy,dziś moge tylko powspominać,nie wiem czy bym wsiadła,ile to lat już zleciało......
_________________ "Kto czego nie doznał,nie zrozumie "... z Płocka,kłania się Basia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach